wtorek, 17 lipca 2012

Bo ja lubię norweskie sagi...

Od jakiegoś czasu zaczytuję się w norweskich sagach. Lektura to lekka, przyjemna i doskonała na oderwanie się od żmudnej codzienności. Oczywiście, nie każda z nich jest równie wciągająca i pociągająca:) Generalnie wszystkie są na jedno kopyto, ale i tak bardzo je lubię.
Mam już kilka sag w swojej kolekcji i powoli przestają mi się mieścić na półkach. Co piątek, Pan Tadeusz - właściciel osiedlowego kiosku, z uśmiechem podaje mi nowy tom. A mój "Pan" z każdą nową kolekcją coraz bardziej załamuje ręce i mówi do dzieci:
- Patrzcie, Matka zaczyna kolejny serial! Trzeba będzie nowe półki wieszać!


Żeby nie było - ambitniejsze lektury również chętnie czytuję:) W ogóle bardzo lubię czytać, zawsze muszę mieć pod ręką jakąś lekturę, bo inaczej jestem chora!

9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. to tylko kawałek kolekcji, strasznie dużo miejsca zajmują:)

      Usuń
    2. kawałek? aha no to pewnie cała kolekcja jest bardziej imponująca ;)

      Usuń
  2. Mam podobnie, ale nie lubię takich lektur, wolę Kinga, Carrolla, wiesz niezwykłe opowieści w zwykłym życiu. Czasem chciałabym poczytać jakieś babskie rzeczy, ale mnie to męczy, bo zaczynając wiem co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kinga też bardzo lubię, ale większość jego książek przeczytałam jeszcze w liceum.

      Usuń
  3. A ja na swojej półce na razie zbieram książki, jakos nie moge zabrać się za ich czytanie, a kiedyś je po prostu pochłaniają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na czytanie też trzeba mieć natchnienie.

      Usuń
  4. Ja w wannie nadrabiam zaległości literackie, przy czym sagi to nie dla mnie :).

    OdpowiedzUsuń
  5. ja tez tak mialam zanim wyjechalam z pl, teraz ciezko mi uszczelic jakas ksiazcze:(( eh... tesknie do zapachu nawej ksiazeczki, szelestu stron i zakladek...:/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj