sobota, 30 marca 2013

piątek, 29 marca 2013

Skoro...

Skoro:

- pracuję 8 godzin dziennie,
- jakąś godzinę zajmuje mi dojazd i powrót z pracy,
- godzinę poświęcam na odstawienie i odebranie łupieży z przedszkola (zwłaszcza zimą),
- kolejną godzinę pochłaniają codzienne zakupy,
- pół godziny dziennie poświęcam na przygotowanie obiadu,
- kolejne pół godziny zajmuje mi jedzenie, karmienie, namawianie do jedzenia i inne tego typu atrakcje,
- około pół godziny, dzień w dzień, prasuję i szykuję łupieżom ciuchy do przedszkola,
- pół godziny zajmują mi codzienne prace porządkowe typu zmywanie czy odkurzanie,
- codziennie co najmniej przez pół godziny czytam dzieciom książeczki,
- około 2 godzin poświęcam na zabawę, oglądanie bajek i naukę z dziećmi,
- co najmniej 2 godziny przeznaczam na buszowanie po internecie,
- pół godziny dziennie poświęcam na czytanie własnych książek,
- około pół godziny muszę spędzić w wannie,
- następne pół godziny muszę poświęcić na kąpiel łupieży,
- co najmniej przez pół godziny dziennie usiłuję uśpić łupieże - Lenka przeważnie zasypia szybko, ale za to Nikodem musi obowiązkowo zdać mi relację z całego dnia,
- po Ich zaśnięciu jeszcze przez jakieś 3 godziny oglądam telewizję,
- załóżmy, że jeszcze pół godziny zajmują mi inne czynności, np. picie kawy czy rozmowy telefoniczne,

to kiedy ja, do jasnej cholery, śpię???

post signature

czwartek, 28 marca 2013

Wielkanocne ozdoby

Łupieże w przedszkolu ciężko pracują i wykonują różne ciekawe ozdoby wielkanocne:) Lenka zrobiła pięknego kurczaka (a właściwie to kogucika). Kurczak wykonany jest ze styropianowego jajka oklejonego mozolnie kuleczkami z bibuły. Ozdobiony grzebieniem i piórkami prezentuje się wyśmienicie:)

Nikodem natomiast zrobił wyklejaną, świąteczną kartkę oraz kurczaczka (czy też kogucika) z rolki po papierze toaletowym.

Wszystko to łupieże przytargały dzisiaj do domu i zgodnie oznajmiły, że umieszczą w świątecznym koszyczku razem z cukrowym barankiem, dwoma czekoladowymi zającami-gigantami oraz ośmioma sztukami pisanek:) Kiełbasa i chlebek już się raczej nie zmieszczą!

post signature

wtorek, 26 marca 2013

Wiosny ani śladu...

Święta za pasem, a za oknem niestety wciąż zima w pełni:( Do tego jeszcze ten zimny, przeszywający na wylot wiatr. Nie wiem jak Wy, ale ja mam tej całej zimy już powyżej wszystkiego. Już nawet nie oglądam prognozy pogody, bo można od tego dostać załamania nerwowego. Chyba szykuje się śnieżna i zimna Wielkanoc, niestety:(((

A jak tam u Was z pogodą??? Pewnie podobnie...

post signature

niedziela, 24 marca 2013

Ale jaja!

Rozpoczęliśmy wielkanocne pisankowanie. Do ozdabiania jajek posłużyły nam barwniki, taśma klejąca, gumki recepturki, magiczny pisak nabyty w Biedronce i dziecięce rączki:)

Część jaj okręciliśmy gumką, jedno okleiliśmy kwadracikami z taśmy klejącej, resztę dorwały łupieże i wymalowały na nich swoje wzorki:)


Dzieciaki malowały swoje jajka magicznym pisakiem z wielkim zapałem:


Z tego wszystkiego wyszło nam dosyć sporo kolorowych pisanek, a i zabawę mieliśmy niezłą:)))


post signature

Jestem leworęczny

- Mamusiu, wytniesz mi jajeczko???
- Jasne, Nikodemku! Przynieś nożyczki.
Przynosi nożyczki dla leworęcznych, a ja nijak nie umiem nimi ciąć. Zanim się zastanowię, co mówię, wypalam:
- Nie te Kochanie, przynieś te normalne.
Ups, błąd, yyyyy, wróć.
- Eeeeeee, to znaczy...eee - jąkam się i sama nie wiem, dlaczego tak powiedziałam - te inne przynieś.
Na szczęście moje dziecko jest mądrzejsze ode mnie i ze spokojem mówi:
- Nie przejmuj się Mamo! Wiem, że nie umiesz wycinać moimi nożyczkami dla leworęcznych. Ja nie umiem wycinać Twoimi i dla mnie to Twoje nożyczki są nienormalne:)

post signature

piątek, 22 marca 2013

Ludzik z lodówki

Dzisiaj z mojej lodówki uciekł ludzik, który jest odpowiedzialny za zapalanie i gaszenie światła. Tak stwierdziły moje dzieci, a oznacza to tyle, że po prostu przepaliła się żarówka w lodówce:)
Po głębokim namyśle i wnikliwej analizie wnętrza urządzenia chłodzącego, Nikodem doszedł do błyskotliwego wniosku, że ludzik jednak nie uciekł, tylko po prostu umarł z głodu, bo w lodówie było akurat nieco pustawo:)
źródło: internet

Z pewną nieśmiałością i mnóstwem wątpliwości (gdyż po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się nabywać żarówkę do lodówki) udałam się do Castoramy. Stanęłam w dziale oświetleniowym i oniemiałam: "Jak wśród tylu tysięcy przeróżnych żaróweczek mam znaleźć odpowiednią???". Jak na złość, w promieniu kilometra, nie było nikogo z obsługi. No nic, jakoś trzeba sobie radzić! Przecież nie będę dzwonić po pomoc przy byle żaróweczce! Dam radę!
Na szczęście zabrałam ze sobą starą, przepaloną żarówkę (czasami potrafię błysnąć inteligencją:P). Obejrzawszy dokładnie i bardzo wnikliwie mój zabytek, zaczęłam myszkować po półkach w poszukiwaniu odpowiedniego towaru. Po kilku minutach szczęśliwie znalazłam. Obejrzałam obrazek na pudełeczku, porównałam parametry (15W), otworzyłam pudełeczko i przymierzyłam gwincik - wszystko pasowało idealnie! Wciąż jeszcze nie wierząc w swoją bystrość i niewątpliwe szczęście, udałam się do punktu obsługi klienta celem ostatecznego upewnienia się.
Dorwałam miłego pana. Podetknęłam mu pod nos rękę z nowym pudełeczkiem i rękę z przepaloną żarówką i zapytałam rzeczowo:
- To, to będzie to???
Pan obejrzał, pokiwał głową i powiedział:
- Tak, to jest to. To do lodówki ma być?
- Tak, a skąd pan wie?
- Jest napisane na opakowaniu.
Wyrwałam mu pudełeczko i zapatrzyłam się w nie, jak sroka w gnat. Faktycznie, na samym froncie, jak wół, widniał napis "żarówka lodówkowa". A ja przez pół godziny oglądałam to pudełko ze wszystkich możliwych stron i wczytywałam się we wszelkie możliwe symbole. Dosyć spory napis jakoś umknął mojej uwadze!
Nie ma to, jak posłać babę do Castoramy:) Niemniej jednak jestem z siebie dumna - poradziłam sobie! I na dodatek jestem bogatsza o kolejne życiowe doświadczenie - już wiem, jak kupić żarówkę do lodówki! Następnym razem może nauczę się ją zmieniać:) Najważniejsze, że do naszej lodówki powrócił ludzik od światła:)


post signature

Dzielę się książkami

Przedstawiam Wam świetną akcję, do której bardzo gorąco zachęcam blogowiczów wraz z blogiem Kreatywnik :


Kilka informacji o Akcji:
"Dzielę się książkami" to akcja społeczna zainicjowana w 2011 roku przez firmę Qlturka.pl, prowadzącą portal Qlturka.pl - dziecko i kultura. Podczas I edycji Akcji zebraliśmy ponad 1 tys. książek dla dzieci przebywających w domach dziecka, szpitalach oraz tych, które spędzają czas w świetlicach środowiskowych. W 2012 roku za organizację Akcji odpowiadała Fundacja "Dziecko i Kultura", która przeprowadziła dwie edycje - w Warszawie i Katowicach. Łącznie udało się zebrać około 4 tys. książek, które powędrowały do 100 placówek w całej Polsce. W 2013 roku pierwsza edycja Akcji odbędzie się podczas majowych Warszawskich Targów Książki.

"Zapewne w zakamarkach Waszych biblioteczek, biblioteczek Waszych smyków kurzą się pewne pozycje książkowe, których przeczytanie macie już dawno za sobą, a za przeczytanie których z miłą chęcią zabrałyby się inne maluchy czy młodzież.
Wybierzcie ze swoim dzieckiem, jedną, może dwie pozycje, które naprawdę nie są Wam już potrzebne. Spakujcie książeczkę w kopertę i prześlijcie do 24 maja 2013 roku (adres do wysyłki zainteresowanym osobom podam poprzez e-maila kreatywniezdziecmi@gmail.com)"

 Zachęcam wszystkich do przyłączenia się do tej fantastycznej akcji. Na pewno znajdziecie jakąś książeczkę, z której Wasze dzieci już wyrosły lub której już nie czytają. Ja osobiście na pewno postaram się coś znaleźć:) Znajdźcie i Wy!
Link do akcji na Kreatywniku:  http://kreatywnik.bloog.pl/id,333841438,title,Blogowe-mamy-i-nie-tylko-dziela-sie-ksiazkami,index.html

post signature

czwartek, 21 marca 2013

Czy ktoś widział wiosnę???

Za oknem pogoda taka, że tylko usiąść i płakać:( Zimno, mokro, pochmurno i ciągle sypie śnieg. No po prostu tragedia:( Takiego pierwszego dnia wiosny to ja chyba nigdy, jak żyję, nie widziałam.

Dobrze, że chociaż mogę sobie popatrzeć na naszą hodowlę mandarynek, które pną się w górę jak szalone:)))

Nawet nasza trawka ozdobna zaczęła się powolutku i bardzo nieśmiało wychylać z ziemi:) A przyznam, że nie bardzo chciało mi się wierzyć w to, że coś nam z tego wyrośnie.



post signature

poniedziałek, 18 marca 2013

Tabliczka dodawania od Petite France

Kolejną rzeczą, jaką otrzymaliśmy do przetestowania od Petite France jest świetna zabawka edukacyjna - Tabliczka dodawania.

Opis ze strony:
Tabliczka dodawania, zrobiona na wzór tabliczki mnożenia. Wynik każdej  operacji znajduje się z tyłu kostki i na tablicy. Do tabliczki dołączony jest bawełniany woreczek służący do przechowywania.

Zarówno tabliczka, jak i kolorowe kostki z działaniami wykonane są z drewna. Dużym ułatwieniem dla dzieci jest podany na odwrocie każdej kostki, jak również w środku tabliczki, wynik dodawania.


Dodatkiem do tabliczki, jest niewielki woreczek, w którym można przechowywać kostki. Dzięki temu prostemu rozwiązaniu, na pewno się nam nie zgubią.

 
Łupieże od razu zapałały wielką miłością do układania kolorowych kosteczek na tabliczce. Robią to już bardzo sprawnie i wreszcie załapały różnicę między cyfrą "6" a "9". Tabliczka jest naprawdę rewelacyjna i polecam ją jaką doskonałą pomoc dydaktyczną przy nauce dodawania:)

Tabliczka jest do kupienia tutaj: http://www.petite-france.pl/pl/p/-Tabliczka-Dodawania/524 . Cena 49,- zł nie zwala z nóg. Polecam:)

post signature

niedziela, 17 marca 2013

W poszukiwaniu wiosny

Od rana pięknie świeci słoneczko, wprawdzie temperatura nie jest oszałamiająca, gdzieś koło zera stopni, ale przynajmniej nie wieje. Wobec takiego stanu rzeczy, zaraz po śniadaniu wybraliśmy się na poszukiwanie wiosny!

 Oznak rychłego przybycia Pani Wiosny nie znaleźliśmy wiele. Jedynie piękne rozwijające się bazie na wierzbowych gałązkach.

Za to dzieciaki, spragnione słońca, ruchu i świeżego powietrza bawiły się świetnie i właziły na każde napotkane po drodze drzewo:

Trawa ozdobna

Od tej przeciągającej się w nieskończoność zimy już po prostu głupieję. Dlatego, kiedy wczoraj w Tesco zobaczyłam trawę ozdobną do wyhodowania w domu, natychmiast ją nabyłam. Cena nieco wygórowana - 9,99zł za pojemniczek, ale już mi się bardzo marzy zielona trawka, może być nawet w domu:)


W białym, kwadratowym pojemniczku ukryta jest torebka z ziemią i torebka z nasionkami trawy. Według instrukcji na dno należy wrzucić kilka kamyczków, nasypać nieco ziemi, wysiać nasionka, których jest strasznie dużo i całość zasypać resztą ziemi. Następnie należy trawę delikatnie podlać, przykryć pojemnik folią, postawić w ciepłym, słonecznym miejscu i czekać na wykiełkowanie:)

 Wszystko to zrobiliśmy wczoraj i teraz niecierpliwie czekamy na efekty. Ciekawe, czy coś nam wyrośnie? Miłej, słonecznej niedzieli życzę:)
post signature
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj