niedziela, 4 listopada 2012

Jak się elegancko poparzyć?

Wczoraj na kolację smażyłam łupieżom placuszki z jabłkami. Tak sobie smażyłam i smażyłam, łopatkę do przewracania placków odruchowo odkładałam do zlewu. Na swoje nieszczęście używałam akurat łopatki metalowej!
W pewnym momencie któreś z łupieży przybiegło, żeby umyć sobie łyżeczkę. Puściło zimno wodę, umyło i poleciało z powrotem. Nawet nie zarejestrowałam, które z nich to było. Pech chciał, że podczas operacji mycia łyżeczki łopatka do placków leżała akurat w zlewie. Bezmyślnie chwyciłam zmoczoną zimną wodą metalową łopatkę i wpakowałam w rozgrzany tłuszcz na patelni. Efekt był naprawdę porażający!
Tłuszcz na patelni buchnął pięknym płomieniem i opryskał wszystko dookoła, w tym mnie. Poparzyłam sobie elegancko pół ręki. Szczypało i piekło jak cholera. Cud boski, że żadnego z łupieży nie było akurat w kuchni!
Dzisiaj prawie na każdym palcu mam pięknego bąbelka. Dodatkowo największy bąbel, który wykwitł mi na wierzchu dłoni dzisiaj w nocy postanowił pęknąć i teraz wygląda nieciekawie:


Na dokładkę moje piątkowe mycie okien okazało się oczywiście syzyfową pracą! Zmiana firanki z zazdrostki na normalną, wiszącą niewiele pomogła. Kot, jak siedział w oknie, tak siedzi i dalej poluje na ptaszyska. Z tym, że teraz oprócz okna, brudzi jeszcze firankę!


Jeśli znacie jakieś sprawdzone sposoby na szybkie leczenie poparzeń, to poproszę o nie. A tymczasem życzę miłego niedzielnego popołudnia i uważajcie przy smażeniu placków:)
post signature

19 komentarzy:

  1. Ja to zawsze się poparzę wyciągając coś z piekarnika ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak potrafię:) Albo od pary, odcedzając ziemniaki:D

      Usuń
  2. oj ja nie znam, strasznie to wyglada, bidulka:(
    z kota sie usmialam, twarda sztuka:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie zmyka ze stołu, jak wchodzę do kuchni, ale tym razem udało mi się ją uchwycić:P

      Usuń
  3. biedactwo...nieciekawie to wygląda...ja bym pokazała lekarzowi, może jakąś masc przepisze, doradzi jakies okłady....ja nie wiem co Ci doradzić, na szczescie nigdy nie miałam do czynienia z oparzeniami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczę, jak będzie wyglądało jutro. Jak się mocniej popaprze, to będę musiała udać się po fachową pomoc! Poparzenia przeważnie dosyć ciężko się goją:(

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Koleżanka-krawcowa bluźniła na nią przez dwa tygodnie przy skracaniu. Materiał strasznie lejący, ani tego przeszyć, ani uprać, ani tym bardziej uprasować:) Ale i tak mi się podoba:P

      Usuń
  5. Zostałaś zaproszona do zabawy Liebster Blog, zapraszam : http://book-and-cooking.blogspot.com/2012/11/wyroznienie-liebster-blog.html :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zimna woda i taka pianka na oparzenia ale nie pamiętam teraz jak się nazywa ... coś na "p" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimna woda była w dużych ilościach, bo inaczej nie szło wytrzymać:( Panthenol chyba, o ile się nie mylę, właśnie nie posiadam w apteczce i błąd! Muszę naprawić to niedociągnięcie!

      Usuń
    2. o właśnie to ta pianka :D

      Usuń
  7. Ups, doskonale wiem co czujesz. Współczuję

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzisiaj w pracy nabijali się ze mnie, że chciałam sobie zrobić płonące naleśniki:P
    Została mi polecana maść TermCool, bardzo przyjemnie chłodząca i kojąca i już jest lepiej:)))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj