poniedziałek, 3 czerwca 2013

Moje dzieci...

Moje dzieci:
-uświadomiły mi, że można być śmiertelnie zmęczonym na hasło "sprzątamy zabawki" a za pięć sekund tryskać niespożytą energią na hasło "idziemy na plac zabaw",
- pokazały, że humor człowieka może zmienić się diametralnie w przeciągu dosłownie chwili bez powodu, bez przyczyny i w ogóle ot tak,
- przekonały, że: jeżeli lubię szczypiorek to można mi go dodawać dosłownie do wszystkiego - do ziemniaków, do parówek na ciepło, do tostów, do sałatki owocowej (yyyyyyyyyy),
- równie sugestywnie przekonały, że jeżeli nie chcę czegoś zjeść, to po prostu tego nie zjem! I nie pomogą tutaj żadne prośby, ani tym bardziej groźby, żadne fikuśne dania, słoneczka na kanapeczkach, serduszka z ziemniaczków ani żadne inne dyrdymały,
- nauczyły mnie wstawania przed wschodem słońca i czerpania radości z pierwszego, porannego śpiewu ptaków - hmmmmmmm, no może nie do końca:)
- pokazały, że można zachwycić się leżeniem przy otwartym balkonie i patrzeniem na strugi płynącego deszczu,
- i uświadomiły, że w czasie burzy w szafie można upchnąć cztery osoby i mimo, że, jak mawiał Kłapouchy: "trochę tu ciasno, ale przytlniasto" i tak jest fajnie:)
Moje dzieci - mimo, że czasami mocno mnie wkurzają, kocham najbardziej na świecie...



post signature

14 komentarzy:

  1. ...bo dzieci to niekończące się zaskakujące doswiadczenia ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. No pięknie to Mamo opisałaś! Tak, dzieci uczą, każdego dnia...

    OdpowiedzUsuń
  3. to z szafą mnie rozbawiło moje córy to różnie z jedzeniem mają ... pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  4. No jakże ich nie kochać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo sa cudowne:) jak ich nie kochać:).

    OdpowiedzUsuń
  6. trafiłam tu przypadkiem, ale fajnie się Ciebie czyta, więc będę zaglądać częściej :_)

    OdpowiedzUsuń
  7. pięknie to napisałaś ;) z tą szafą u nas jest podobnie :P boimy się burzy choć Maksiu twierdzi, że mnie będzie przed nią bronił hehe

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj