W końcu jakiś słoneczny dzień:) Po przedszkolu zabrałam łupieże na plac zabaw. Śmiechu, krzyku i pisku było co niemiara:) Stęsknione bachorki z radością powitały zjeżdżalnię, huśtawki i karuzelę. Siłą musiałam ich ściągać z drabinek, bo po godzince dokazywania byli cali spoceni a gile wisiały im prawie do pasa. Może wreszcie ta wiosna zdecyduje się przyjść:)))
Nasz domowy hiacynt też zdecydował się zakwitnąć i nieśmiało zaczyna się rozwijać:
A wsadzone wczoraj do wazonu gałązki bzu mają już dzisiaj piękne pąki:
O wszystkim i o niczym. O rzeczach ważnych, mniej ważnych i tych zupełnie błahych. Zapiski z codziennego, beztroskiego życia moich diabelskich łupieży: Lenki i Nikodema. "Dzieci najuważniej słuchają, kiedy mówi się nie do nich" — Eleonora Roosevelt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pąki kwiatów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pąki kwiatów. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 15 marca 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)




