Czasami, kiedy moje dzieci nieświadomie powtarzają jakieś moje powiedzonka lub naśladują jakieś gesty, ogarnia mnie przerażenie. Uświadamiam sobie wtedy, że w ogromnej części to właśnie ja jestem odpowiedzialna za Ich światopogląd.
To głównie ja kształtuję Ich młode umysły i to do mnie należy zadanie wychowania Ich na porządnych ludzi! Muszę nauczyć moje dzieci dosłownie wszystkiego. To ode mnie dowiadują się, co jest dobre, a co złe. Co wypada, a co nie wypada. Jak trzeba się zachować w danej sytuacji.
A przecież nie jestem ideałem, nie przestrzegam wszystkich tzw. "norm społecznych", co więcej często przeciwko niektórym z nich wręcz się buntuję. I, świadomie lub nieświadomie, bunt ten przekazuję bezwiednie moim dzieciom.
Jak wychować dziecko na porządnego człowieka? Jak nauczyć odróżniania dobra od zła, nie robiąc przy okazji z dziecka "ofiary"? Jak wytłumaczyć, że trzeba wierzyć w ludzi a jednocześnie być wobec nich podejrzliwym? Jak przekazać, że niektórym ludziom można zaufać, a niektórym wręcz przeciwnie? Jak nauczyć dziecko wiary w dobro, kiedy wokół tyle zła?
To jest właśnie zadanie dla mnie. I to zadanie przeraża mnie, jak żadne inne. Tej odpowiedzialności boję się najbardziej.
Tak mnie filozoficznie dzisiaj naszło:)
O wszystkim i o niczym. O rzeczach ważnych, mniej ważnych i tych zupełnie błahych. Zapiski z codziennego, beztroskiego życia moich diabelskich łupieży: Lenki i Nikodema. "Dzieci najuważniej słuchają, kiedy mówi się nie do nich" — Eleonora Roosevelt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą światopogląd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą światopogląd. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 10 lipca 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)