piątek, 2 maja 2014

Placek z truskawkami

Upiekłam domowe ciasto:) Z truskawkami. O tej porze roku truskawki nadają się tylko i wyłącznie do przerobienia na ciasto (ewentualnie na kompot).
Przyznam się szczerze, że ciasta piekę bardzo rzadko, bo ze słodyczy zdecydowanie preferuję schabowe! Przepis na placek z owocami wzięłam sobie stąd: http://www.mojewypieki.com/przepis/proste-i-szybkie-ciasto-z-owocami .


Ciasto wyszło dosyć gęste i miałam problemy z przełożeniem go do formy. Było go także mało i bałam się, że będzie klapnięte, ale pięknie wyrosło w piekarniku!
Placuszek był naprawdę pyszny i wbrew wszelkim regułom żywienia zniknął jeszcze przed obiadem:) Polecam przepis!
post signature

sobota, 26 kwietnia 2014

A tylko spróbujcie...

Dzisiaj pada od samego rana. Łupieże przyzwyczajone przez ostatnie ciepłe dni do ciągłego przebywania na świeżym powietrzu kompletnie nie mogą sobie znaleźć miejsca w domu. W końcu ubieram Ich w płaszcze przeciwdeszczowe i kalosze i pozwalam wyjść na dwór.
Przed wyjściem przestrzegam jeszcze:
- A tylko spróbujcie mi się zmoczyć od stóp do głów!!!
Łupieże zgodnie odkrzykują:
- Dobrze Mamusiu, spróbujemy!
I już Ich nie ma:)
post signature

niedziela, 6 kwietnia 2014

W teatrze

Wybraliśmy się dzisiaj do teatru. Na przedstawienie dla dzieci pt. "Złota kaczka i duch starego zamku" w wykonaniu łódzkiego teatru Picolo.
Muszę się przyznać, że pierwszy raz byłam z dzieciakami na przedstawieniu teatralnym i zastanawiam się właśnie, dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej... Zabawa była znakomita:)))

Łupieże były oczywiście zachwycone. Zarówno samym przedstawieniem, jak i zabawami i konkursami, które po nim nastąpiły. A na dokładkę przy wyjściu miłe panie rozdawały wszystkim dzieciom naklejki i balony:)


Impreza ta była inauguracją nowego projektu w moim mieście - "Akademia Rodzica". Inicjatorem akcji jest urząd miasta a partnerują mu wszystkie miejskie instytucje związane z edukacją i oświatą - kinoteatr, miejski ośrodek kultury, państwowa szkoła muzyczna, biblioteka miejska, ośrodek sportu i rekreacji, poradnia psychologiczno-pedagogiczna i kilka innych.
W ramach akcji mają być organizowane różne imprezy - wykłady, warsztaty rodzinne, poranki muzyczne, rodzinne zajęcia sportowe, konsultacje specjalistów itp.
Widzę, że moje miasto zaczęło w końcu stawiać na najmłodszych:) Mam nadzieję, że projekt rozwinie się zgodnie z zapowiedziami i jeszcze nie raz skorzystamy z oferty "Akademii Rodzica"...

post signature

wtorek, 18 marca 2014

Laurka dla Dziadka

Łupieże produkują laurki dla Dziadka z okazji imienin. Nikodem, jak zwykle, bazgrze coś na szybko. Lenka w skupieniu od pół godziny zastanawia się co narysować.
- Mamo, a co Dziadek lubi najbardziej? Ucieszy się, jak Mu narysuję kwiatki? Albo może serduszko... Albo motylka...
Na to pouczającym tonem odzywa się Nikodem:
- Lenka, nie przejmuj się, narysuj cokolwiek. Dorośli i tak zawsze mówią, że to piękne, choćbyś nie wiem co i jak namazała!
Wujek Dobra Rada się znalazł!!!

post signature

sobota, 15 lutego 2014

Lego: Przygoda

Wybraliśmy się dzisiaj do kina. Oczywiście na film pt. "Lego: Przygoda". Muszę przyznać, że jest to bardzo sympatyczna produkcja dla dzieci:)

Łupieże, tradycyjnie zaopatrzone w kubeł popcornu, chipsy i soki, z zapartym tchem śledziły perypetie klockowego Emmeta ratującego świat lego przed złym tyranem.

Po kinie odwiedziliśmy Mcdonaldsa, gdzie do zestawów Happy Meal dołączone są durne, plastikowe kubeczki z postaciami z filmu "Lego: Przygoda".


A teraz łupieże siedzą i biedzą się nad złożeniem do kupy zestawu klocków - oczywiście z filmu pt. "Lego: Przygoda".


I co chwilę pytają, czy dzisiaj na pewno nie jest Dzień Dziecka, bo tylu atrakcji jednego dnia dawno nie było:)))

post signature

niedziela, 2 lutego 2014

Czytamy metodą sylabową

Do tej pory czytanie nie było najmocniejszą stroną Nikodema. Głównym jego problemem było sylabizowanie i składanie poszczególnych sylab w odpowiedni wyraz. Wszystko zmieniło się, kiedy w drodze kupna nabyłam "Elementarz - czytamy metodą sylabową" wydawnictwa Greg:)


To był strzał w dziesiątkę! Wcześniej niechętnie sięgający po książkę Nikodem, teraz sam przypomina mi o konieczności przerobienia kolejnej czytanki:)


Książka podzielona jest na dwie części. Część pierwsza zawiera prezentacje poszczególnych liter i sylab oraz krótkie teksty do samodzielnego czytania. Kolejne sylaby każdego wyrazu zaznaczone są naprzemiennie kolorem czarnym i czerwonym. Jest tu również miejsce na ćwiczenie pisania literek.


Część druga to dłuższe czytanki dla bardziej zaawansowanych w czytaniu dzieci. Tutaj również sylaby są wyróżnione kolorami, co zdecydowanie ułatwia dziecku płynne czytanie. Całości dopełniają kolorowe ilustracje.


"Elementarz - czytamy metodą sylabową" jest naprawdę godny polecenia. I na dokładkę nie zrujnował mnie finansowo, bo nabyłam go w bardzo przystępnej cenie 16,80 zł:)
Polecam!
post signature

wtorek, 21 stycznia 2014

Ospa wietrzna

Wczoraj Lenka została w domu z Tatą, bo była jakaś niewyraźna. Dostała wypieków, miała stan podgorączkowy, sporo spała w dzień i ogólnie widać było, że coś jest nie tak:(
Myślałam, że rozbiera Ją zwyczajne przeziębienie. Niestety dzisiaj rano wstała usiana wysypką - głównie na brzuchu i na plecach. Mimo, że medycyny nie kończyłam od razu zdiagnozowałam ospę! Zwłaszcza, że ostatnio panowała w przedszkolu. Wizyta u pediatry potwierdziła moje przypuszczenia. Mamy w domu ospę wietrzną.
Na szczęście Nikodem już tę chorobę dziecięcą przechodził (miał wtedy około 2,5 roku). O dziwo Lenka, która w tym okresie była kilkumiesięcznym niemowlęciem jakoś się wtedy ospą nie zaraziła. Dopiero teraz Ją dopadło.
Ku mojej uciesze krostek ma niewiele. Zlokalizowane są głównie na tułowiu, dodatkowo jedna wykwitła we wnętrzu dłoni i jedna na skroni. Pewnie jutro wysypie się ich więcej, ale na razie nie jest źle:) Najważniejsze, że gardło, oczy i uszy są czyste! Nikodem na przykład miał jedną paskudną krostę w środku ucha. Wiem, że ospa w takich miejscach potrafi być niebezpieczna i prowadzić do poważnych powikłań.
Generalnie samopoczucie mojej córki jest kiepskie, ale znośne. Trochę gorączkuje, jest osłabiona, marudna, nie ma apetytu. Na szczęście sporo śpi w dzień, więc organizm trochę się regeneruje.

Jakoś to chyba przeżyjemy:)

post signature

piątek, 17 stycznia 2014

Co u nas słychać?

Ha, dawno nie pisałam! Niestety wciąż brakuje mi na wszystko czasu:) Jesteśmy aktualnie w trakcie małego remontu. Tak wiem, remonty w zimie nie są zbyt popularne, ale jak mnie coś trafi to nie mogę czekać - muszę działać! Najgorsze jest oczywiście to, że mam tysiąc pomysłów na minutę i co chwilę zmieniam koncepcję wystroju mieszkania. W rezultacie końca remontu nie widać i chyba będziemy się z tym bujać do wiosny.
Zmieniając temat: Lenka zaprosiła na weekend koleżankę z przedszkola. Od trzech godzin mam na stanie trzy sztuki dzieci w wieku "przedszkolno-szkolnym" i jest naprawdę wesoło:P Młodzież biega, krzyczy, piszczy, kłóci się, godzi.
Kot jest w totalnym szoku, ja zresztą też:)


A od poniedziałku u nas ferie zimowe. Zmora wszystkich pracujących rodziców! Na szczęście szkoła Nikodema organizuje zimowisko. Zapisałam Go oczywiście. Młody już nie może się doczekać atrakcji, zapowiedziane są wyjścia do kina, na basen, na lodowisko,,,
post signature

sobota, 4 stycznia 2014

Nocnik

Często, gęsto zdarza się u nas tak, że obydwa łupieże naraz muszą skorzystać z toalety. Czasami jest to autentyczna potrzeba, a czasami zwykła złośliwość jednego z łupieży! Ponieważ wc mamy tylko jedno, na takie awaryjne sytuacje doskonale sprawdza się stojący wciąż w łazience nocnik.
Przy okazji ostatniej takiej awarii wybuchła karczemna awantura. Lenka zajęła toaletę a zrozpaczony Nikodem przestępował z nogi na nogę pod drzwiami i popędzał siostrę:
- Szybciej! No szybciej!
- Szybciej nie mogę.
- Aaaaaaaaaaaaaa, pospiesz się!
- Weź przestań, idź zrób siku na nocnik.
- Na nocnik??? Daj se spokój z takimi radami! Sikanie do nocnika jest takie niemęskie! Mamoooooooooo, mogę zrobić siku do wanny???
No tak, sikanie do wanny jest zapewne dużo bardziej męskie niż sikanie do nocnika:)))

źródło: internet
post signature

wtorek, 31 grudnia 2013

2014

Kochani, najlepsze życzenia dla Wszystkich na nowy 2014 rok:) Oby był lepszy od poprzedniego, oby przyniósł jak najwięcej radości, miłości i pomyślności. Żeby w tym nowym roku spełniły się wszystkie Wasze marzenia! Życzymy Wam mnóstwa optymizmu, cierpliwości, wytrwałości, nadmiaru wolnego czasu i dużo, dużo zdrowia:)
Wszystkiego najlepszego i udanej zabawy sylwestrowej!

źródło: internet

post signature

piątek, 27 grudnia 2013

Lenistwo

Poświąteczne lenistwo trwa u nas w najlepsze:) Pełne brzuchy ograniczają jakiekolwiek ruchy, poza ruchem nadgarstka obsługującego komputerową myszkę. Prezenty wciąż cieszą i wciąż są w użyciu. Jednak powoli siedzenie w domu zaczyna nam się nudzić...


Na szczęście tuż za oknem gra nam i świeci sobie w najlepsze miejskie lodowisko. Plan jest więc taki, że jutro idziemy na łyżwy:) Już nie mogę się doczekać...
post signature

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Choinka z patyczków

Zainspirowałam się Bee :) Choineczka urzekła mnie swoją prostotą. Nacięłam gałązek z krzaka pod oknem (zdaje się, że były to gałązki jaśminu). Poprzycinałam je na odpowiednią długość i poprzyklejałam wikolem. Całość potraktowałam białą farbą w sprayu.

Taką patyczkową choinkę można dowolnie ozdobić. Można też pozostawić ją w stanie surowym. Choineczkę można zawiązać na sznureczku i powiesić, postawić w oknie, wbić w ziemię w doniczce, albo co tam sobie jeszcze wymyślimy:)

post signature

niedziela, 22 grudnia 2013

Przedświąteczne porządki

Lenka sprząta od samego rana:) Bardzo stara się być pomocna. Pozmywała naczynia, powiesiła pranie (oczywiście przy mojej pomocy), powycierała kurze, a teraz siedzi i czyści swoje zabawki, m. in. domek dla lalek.


Nikodem natomiast do sprzątania jest przeważnie ostatni! Zawsze ostro kombinuje co by tu zrobić, żeby się nie narobić:) Aktualnie jeździ po całej chałupie fotelem na kółkach i wyraźnie coś kombinuje. Wreszcie odzywa się:
- Mamusiu, ja to Ci zaraz pomogę posprzątać w kuchni!
Ze zdziwienia wbija mnie w fotel. Wietrzę jakiś postęp, ale mówię spokojnie:
- Ok, Kochanie. No to chodź, posprzątamy...
Nikodem biegnie do kuchni. Po chwili wraca z batonikiem w ręce i z radością oznajmia:
- Zjem trochę tych słodyczy, to będzie mniej rzeczy w kuchni a tym samym będziesz miała mniej do sprzątania:)
I oddala się spokojnie w bliżej nieokreślonym kierunku z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku:) No przecież pomógł matce, czyż nie?
post signature

sobota, 14 grudnia 2013

Epoka lodowcowa

Święta za pasem. Czas zacząć przedświąteczne porządki. Przy okazji mycia lodówki w zamrażalniku znajduję figurkę dinozaura!
- Nikoooooooooodeeeeeeeeem!!!
- Słucham mamusiu?
- Nie wiesz może, co robi dinozaur w zamrażalniku???
- O rany! Znalazłaś mojego dinozaura! Sto lat go nie widziałem! Zupełnie o nim zapomniałem.
- Aha, czyli wiesz co on tam robi?
- No pewnie, że wiem. Wsadziłem go tam, żeby doświadczył wielkiego zlodowacenia.
- Że co???
- No wiesz, epoka lodowcowa i te sprawy. No bo przecież dinozaury wyginęły przez zlodowacenie, nie?
- Aha.
- A tak przy okazji, nie znalazłaś tam czasem pingwina?:)
Chyba nabawię się lęku przed otwieraniem lodówki... 

post signature

niedziela, 1 grudnia 2013

Wycieczka do fabryki bombek

W ubiegły wtorek Lenka wraz ze swoim przedszkolem wybrała się na wycieczkę do fabryki bombek w Piotrkowie Trybunalskim. To było wielkie przeżycie:)


 Dzieciaki poznały cały proces produkcji bombek - od ich wydmuchiwania, poprzez posrebrzanie i suszenie, aż do malowania i ozdabiania. Na zakończenie każdy dostał swoją bombkę i miał okazję pokryć ją kolorowym brokatem. Wykonane własnoręcznie bombki każde z dzieci mogło zabrać ze sobą do domu:)


Oto bombka Lenki:


Na dokładkę wcześniej można było wybrać z katalogu wzór bombki, który został ozdobiony spersonalizowanym napisem. Oczywiście za dodatkową opłatą:) Lenka wybrała czerwone serduszka i kazała umieścić na nich napisy: Lenka i Nikodem. 


Wszystkie te cuda ozdobią w tym roku naszą choinkę:)
post signature

piątek, 29 listopada 2013

Jesteście tacy dziwni...

- Mamoooooooooooooo
- Tak?
-A dzisiaj na angielskim był temat My Family i mieliśmy narysować swoją rodzinę.
- No fajnie Kochanie. I jak Ci poszło?
- Dobrze. Narysowałem kota.


- Aha... A dlaczego kota?
- No bo kot to moja rodzina, co nie???
- No tak, ale co z resztą rodziny???
- E tam, wy wszyscy jesteście tacy dziwni, że nie wiedziałem, jak was narysować i został mi tylko kot.

Taaaaaaaaaaaa, to miło...


post signature
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj