Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łupieże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łupieże. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 kwietnia 2014

A tylko spróbujcie...

Dzisiaj pada od samego rana. Łupieże przyzwyczajone przez ostatnie ciepłe dni do ciągłego przebywania na świeżym powietrzu kompletnie nie mogą sobie znaleźć miejsca w domu. W końcu ubieram Ich w płaszcze przeciwdeszczowe i kalosze i pozwalam wyjść na dwór.
Przed wyjściem przestrzegam jeszcze:
- A tylko spróbujcie mi się zmoczyć od stóp do głów!!!
Łupieże zgodnie odkrzykują:
- Dobrze Mamusiu, spróbujemy!
I już Ich nie ma:)
post signature

wtorek, 18 marca 2014

Laurka dla Dziadka

Łupieże produkują laurki dla Dziadka z okazji imienin. Nikodem, jak zwykle, bazgrze coś na szybko. Lenka w skupieniu od pół godziny zastanawia się co narysować.
- Mamo, a co Dziadek lubi najbardziej? Ucieszy się, jak Mu narysuję kwiatki? Albo może serduszko... Albo motylka...
Na to pouczającym tonem odzywa się Nikodem:
- Lenka, nie przejmuj się, narysuj cokolwiek. Dorośli i tak zawsze mówią, że to piękne, choćbyś nie wiem co i jak namazała!
Wujek Dobra Rada się znalazł!!!

post signature

sobota, 4 stycznia 2014

Nocnik

Często, gęsto zdarza się u nas tak, że obydwa łupieże naraz muszą skorzystać z toalety. Czasami jest to autentyczna potrzeba, a czasami zwykła złośliwość jednego z łupieży! Ponieważ wc mamy tylko jedno, na takie awaryjne sytuacje doskonale sprawdza się stojący wciąż w łazience nocnik.
Przy okazji ostatniej takiej awarii wybuchła karczemna awantura. Lenka zajęła toaletę a zrozpaczony Nikodem przestępował z nogi na nogę pod drzwiami i popędzał siostrę:
- Szybciej! No szybciej!
- Szybciej nie mogę.
- Aaaaaaaaaaaaaa, pospiesz się!
- Weź przestań, idź zrób siku na nocnik.
- Na nocnik??? Daj se spokój z takimi radami! Sikanie do nocnika jest takie niemęskie! Mamoooooooooo, mogę zrobić siku do wanny???
No tak, sikanie do wanny jest zapewne dużo bardziej męskie niż sikanie do nocnika:)))

źródło: internet
post signature

piątek, 12 lipca 2013

Wyślij chłopa po zakupy...

Wysyłanie faceta po zakupy, nieważne czy z listą tychże zakupów czy bez, jest w moim przypadku kompletną porażką. Jeśli jeszcze na dokładkę (nieopatrznie) zabierze ze sobą na zakupy jedno z łupieży, katastrofa murowana!

Przykład nr 1.
Wersja light, bo żadne z łupieży nie pragnie w tym momencie towarzystwa taty:
- Kup mleko i może chleb.
- Coś jeszcze?
- Nie. Tylko mleko i chleb.
Nie wiem, na jakiej zasadzie działa męski mózg. O czym taki chłop myśli będąc już w tym sklepie i węsząc między półkami? W każdym bądź razie, po kilku minutach mój "stary" pojawia się w kuchni, z reklamówki wyciąga masło i z miną psa, który właśnie zeżarł ze smakiem nową parę kapci pyta:
- Miało być masło i co jeszcze???
No żesz kur... jego mać!

Przykład nr 2.
Zadanie wydaje się zdecydowanie trudniejsze, gdyż jedno z łupieży wyraża chęć asystowania przy zakupach. Wiadomości przekazuję powoli, zarówno ojciec, jak i dany łupież z uwagą słuchają poleceń. Tak mi się przynajmniej wydaje.
- Kupicie bułki, wodę i dwie cebule.
Błąd! Określenie "bułki" jest wysoce nieprecyzyjne!
- Dobra. A ile tych bułek?
- Nie wiem! Tyle, ile zjecie. Sześć może...
- Ok.
- Aaaaaaaaaaaaa i jeszcze, jeśli będzie, to kalafiora weźcie!
Kolejny błąd! Fraza "jeśli będzie" jest absolutnie nieprzyswajalna przez męski mózg!
Nie dalej jak po dwóch minutach dzwoni telefon z zapytaniem czy te cebule to duże mają być, czy może małe, a woda to cytrynowa czy jabłkowa, ile tych bułek mówiłaś i co tam jeszcze chciałaś???
Powtarzam wszystko bardzo, bardzo, bardzo cierpliwie! Po upływie pół godziny wracają ze sklepu z paczką chipsów (bo chciał/a), lizakami i gumą do żucia (na wypadek gdyby drugi łupież nie preferował danych chipsów), dużą butelką coca-coli (bo wody nie mogli znaleźć!), cebulą w ilości sztuk sześć i bez bułek! O kalafiorze nawet nie warto wspominać...
Ręce i cycki po prostu opadają.
Wy też tak macie, czy tylko ten mój "stary" taki wybitny???

post signature

niedziela, 23 czerwca 2013

Nad wodą - fotorelacja - mało tekstu, dużo zdjęć:)

Wczorajsze popołudnie, zgodnie z planem, spędziliśmy rodzinnie nad zalewem. Pogoda była piękna, słoneczko świeciło i grzało. Woda była ciepła niczym zupa i łupieże miały nie lada uciechę:) Z wody trzeba było wyciągać Ich przemocą.


Na szczęście apetyty dopisywały i po paru godzinach spędzonych w wodzie nawet Nikodem zabrał się do jedzenia kanapek:)

czwartek, 30 maja 2013

Odpocząć...

Czasami człowiek musi odpocząć. To normalne. Czasami człowiek musi zregenerować siły. To normalne. W tym celu człowiek wysyła dzieci na dwór pod opieką Ojca. I wtedy człowiek ma nadzieję na święty spokój, chwilę odpoczynku, chwilę ciszy i samotności.
Nadzieja ta jednak okazuje się bardzo złudna! Już po pięciu sekundach od wyjścia łupieży z domu słychać przejmujący dzwonek do drzwi.
- Mamooooooooooooo, zapomniałem picia!
Ok, dwie butelki Kubusia Playa zabrane, drzwi zamknięte. Nie mija kolejnych pięć sekund - rozlega się łomot. To pewnie Lenka, która nie sięga do dzwonka.
- Mamooooooooooooo, siku!
Ok, siku zrobione. Drzwi ponownie zamknięte.
Zabieram się do robienia kotletów. Znowu rozlega się dzwonek do drzwi. Za drzwiami stoi Nikodem:
- Mamooooooooooooo, daj klucz od piwnicy!
Spoko, daję klucz i wracam do kotletów. Po upływie niespełna dwóch minut kolejny dzwonek do drzwi i od progu hasło:
- Mamooooooooooooo, daj pompkę!
Kurwa jego mać!!! Jeszcze jeden łomot do drzwi i przysięgam - obiadu nie będzie!!!
Kolejne pięć minut i znowu pukanie do drzwi:
- Mamooooooooooooo, daj mi opaskę do włosów!
W miarę spokojnie mija kolejne dziesięć minut. Znowu walenie do drzwi, za drzwiami ponownie Lenka.
- Mamooooooooooooo, a Nikodem zabiera mi rower!
- A nie możesz tego powiedzieć Tacie??? Przecież Tata jest z Wami na dworze!!!
- Ale Nikodem mi zabiera, buuuuuuuuuuuu...
O żesz w mordę go i nożem, do kurwy nędzy i wszystkich innych świętych...zaraz mnie coś trafi!!!
- Idź do Ojca!!!!!
Pfffffffffffffff, poszła. Mija kolejne pięć minut. Znowu dzwonek do drzwi.
- Mamooooooooooooo, gdzie jest hulajnoga?????
Na usta ciśnie mi się mało pedagogiczna odpowiedź -  "w dupie!", na szczęście się powstrzymuję. Hulajnoga zostaje szczęśliwie odnaleziona w piwnicy. Za kolejne pięć minut historia powtarza się, tym razem z rolkami!


W rezultacie opierdol dostają wszyscy po kolei - ojciec, dzieci i bogu ducha winny sąsiad. I tak się właśnie zastanawiam, czy to zwyczajne nerwy, czy już może klimakterium:)))
post signature

No to laba!

W końcu trochę słońca, trochę odpoczynku, trochę więcej czasu i trochę świętego spokoju:) Dzieciaki poszły na rowery, a ja od rana przesadzam kwiatki. Aż do wczoraj pogoda za bardzo nas nie rozpieszczała, ale w końcu wyszło słońce i temperatura zrobiła się dwucyfrowa! A na balkonie, w doniczce urosły nam poziomki:))) Ciekawe, czy zjadliwe?


Za nami uroczystości z okazji Dnia Matki. Łupieże spisały się dzielnie:) Każde z Nich bez problemu wygłosiło swoje kwestie, odśpiewało i odtańczyło piosenki, wyrecytowało wierszyki. Obydwa przedstawienia były piękne i bardzo wzruszające. W prezencie dostałam: od Nikodema piękny dekoracyjny słoiczek z kolorowym piaskiem w środku, a od Lenki cudną bransoletkę z guzików:) Nie zabrakło też laurek.

Przed nami Dzień Dziecka! Mam nadzieję, że pogoda dopisze, bo planujemy wypad na Piknik Rodzinny organizowany w naszym mieście w niedzielę.
A Nikodem wciąż pyta, czy z okazji Dnia Dziecka w Tesco zabawki będą za darmo:) No cóż, z pewnością nie będą...
post signature

niedziela, 26 maja 2013

Komplementy

Niewątpliwie bardzo miło jest mieć rodzeństwo! Łupieże są tego doskonałym przykładem. Kochają się bardzo i często prawią sobie "komplementy". Dzisiaj jednak przeszli samych siebie:
- Nie żryj tyle słodyczy - mówi Lenka do Nikodema - bo będziesz gruby!!!
- Taaaaaaaaaaa, pewno! Popatrz lepiej na siebie! Przydałoby Ci się trochę ruchu! Masz figurę zamrażarki!
Ups, no to pojechał:)
- Idź lepiej umyć ryja, bo masz w czekoladzie!
- Nie odzywaj się, pani okrągła!
- Mamooooooooooooooooo, a Nikodem nieładnie do mnie mówi!
- Ale Ona pierwsza zaczęła!!!
Nie ma to, jak miłość między rodzeństwem:) Ale podobno "kto się lubi, ten się czubi"...


post signature

piątek, 24 maja 2013

Za ciężka

Dzisiaj piątek! Kolejny tydzień za nami. W perspektywie weekend i możliwość złapania oddechu po męczących dniach w pracy:) Kocham piątek!
Ale nie o piątku chciałam... Potomstwo moje jest w posiadaniu łóżka piętrowego. Na górze śpi Nikodem, na dole Lenka. Nad łóżkiem wisi półka. Na półce leżą różne dziwne rzeczy, między innymi płyty ze starymi zdjęciami, które akurat dzisiaj były mi potrzebne. Łupieże akurat konsumowały obiad, więc nie chciałam Im przeszkadzać i postanowiłam sama wspiąć się na wyżyny.
Wlazłam po tej cholernej drabince, która niesamowicie wbija się w podeszwy stóp. Spojrzałam w dół i stwierdziłam, że chyba na starość nabawiłam się lęku wysokości, bo momentalnie zakręciło mi się w głowie. Nie wiem dlaczego, wszak wysokość nie jest specjalnie oszałamiająca!
Zaczęłam przeglądać płyty. Już po pięciu sekundach łupieże zainteresowały się moimi poczynaniami.
- Mamo, a po co tam wlazłaś???
- Mamo, uważaj, nie spadnij!
- Mamo, jak już tam jesteś to podaj mi helikopter!
Wygoniłam towarzystwo z powrotem do kuchni! Ale już po chwili usłyszałam na dole jakieś szepty i "śmichy-chichy". Łupieże usadowiły się na dolnym łóżku i wyraźnie się ze mnie nabijały!
- Co tam robicie na dole???
- Czekamy!
- A na co czekacie, jeśli można wiedzieć???
- Czekamy aż się zawali. Bo Ty jesteś taka ciężka, że jak tam wlazłaś, to się deski uginają i czekamy, aż nam spadniesz na głowy! Hihihihi.
Doprawdy - bardzo "ciężki" dowcip mają te moje dzieci:)


post signature

piątek, 10 maja 2013

Takie życie...

Ostatnio znowu całe dnie spędzam na placu zabaw. Pogoda dopisuje, więc korzystamy póki można. Podobno jutro ma się popsuć!
- Mamo, a czy jutro pójdziemy na plac zabaw? - pyta Nikodem.
- Jak będzie pogoda, to pójdziemy.
- Mamo! Pogoda to jest zawsze! Pytanie czy będzie dobra, czy zła!
- Eeeeeeeeeeee, masz rację synku.
Nauczka dla mnie: przy przemądrzałym dziecku wyrażaj się precyzyjnie i dokładnie dobieraj słowa!

Stoimy w sklepie. Nikodem biega dookoła jakiejś reklamy i ciągle coś nadaje. Jestem wkurzona, więc upominam potomka:
- Nikodem, czy Ty możesz w końcu stanąć w jednym miejscu i postać spokojnie przez pięć minut?!?
Na co Nikodem odpowiada:
- Jedni lubią stać spokojnie, a inni lubią biegać w kółko. Nic na to nie poradzisz Mamo! Takie życie:)

W ogóle ostatnio na nic nie mam czasu, ciągle coś się dzieje. Doby mi dosłownie brakuje! Ten tydzień był szczególnie intensywny.
Po pierwsze i najważniejsze: łupieże! Przedwczoraj miałam okazję obejrzeć zajęcia otwarte z języka angielskiego u Nikodema. Jak dla mnie absolutna rewelacja! Facet ma naprawdę niesamowite podejście do dzieci. Widać, że wkłada w swoją pracę mnóstwo serca. Dzieciaki Go uwielbiają i dosłownie wpatrują się w Niego, jak w obraz. Słuchają każdego słowa z zapartym tchem a wszystkie polecenia wykonują z ogromnym zapałem! Umie zainteresować dzieci i zachęcić je do pracy i nauki. Panem od angielskiego jestem absolutnie zauroczona:)
Na dzisiaj Lenka dostała zaproszenie na urodziny przedszkolnych koleżanek do sali zabaw. Przeżywała to bardzo. Sama wybierała prezenty i w ogóle była bardzo przejęta. Z urodzin odebrałam Ją całą spoconą, ze zmęczenia ledwie trzymała się na nogach i zasnęła w momencie przyłożenia głowy do poduszki:)
Po drugie moja babcia (92 lata) trafiła do szpitala z powodu poważnych zaburzeń pracy serca. Babcia, mimo podeszłego wieku dotychczas była bardzo sprawna zarówno umysłowo, jak i fizycznie. Po wyjściu ze szpitala (w środę) znacznie pogorszył się jej stan psychiczny. Zaczęła mówić sama do siebie (opowiada przy tym straszne głupoty), przestała spać, całymi dniami szyje bez igły miętosząc w palcach jakiś kawałek materiału, albo tnie na drobniutkie kawałki kartki z kalendarza. Czasami nie ma z nią po prostu kontaktu. Zaczęła żyć w swoim własnym, dziwnym świecie. Myli osoby, myli fakty, czasy i wydarzenia. I jak tak na Nią patrzę, to myślę sobie, że tę starość to ktoś bardzo źle wymyślił:( I coraz częściej myślę, że to wcale niewesoło doczekać takiej starości, w której zupełnie nie ma się świadomości dnia codziennego. I że nikt z nas nie wie, jaki będzie w tym wieku i czy w ogóle do tego wieku dożyje:(
Takie życie...rozbita jestem...i taki jakiś bardzo chaotyczny post mi wyszedł...

post signature

wtorek, 30 kwietnia 2013

No i stało się...

No i stało się! Tuż za moim blokiem (co bym nie miała za daleko), na nieszczęście moje i innych okolicznych rodziców, otwarto dzisiaj cholernego Mcdonaldsa. Niech to szlag trafi!

Łupieże oczywiście takiej okazji nie przepuściły i zaraz po przedszkolu zaciągnęły mnie do tego przybytku. Na ten sam pomysł, co moje genialne dzieci, wpadła oczywiście połowa miasta i kolejki były nieziemskie! Łupieże zamówiły sobie oczywiście po Happy Mealu, w których króluje akurat baranek Shaun.

Największym zainteresowaniem cieszyła się oczywiście sala zabaw i zjeżdżalnia - myślałam, że nigdy stamtąd nie wyjdą! Miłe panie rozdawały malowanki wodne i balony, no i spotkałam mnóstwo znajomych:)


Całe szczęście, że jurto mają nieczynne!!!

post signature

niedziela, 21 kwietnia 2013

Piknik Rodzinny - fotorelacja

Właśnie wróciliśmy z Pikniku Rodzinnego organizowanego przez Państwową Wyższą Szkołę Zawodową oraz Urząd Miasta. Zabawa była na całego, dzieciaki zachwycone, my umęczeni na maxa, ale też zadowoleni:)
Największą atrakcją było oczywiście minizoo z kucykami, kózkami i świnkami. Były też węże, którymi Nikodem absolutnie się zachwycił i przy okazji dał pani - opiekunce węży wykład na temat boa duszących ludzi i połykających ich w całości:)

Po zmolestowaniu wszystkich dostępnych zwierzaków łupieże rzuciły się na prace plastyczne, konkursy i zabawy. Oferta była naprawdę ciekawa:)

sobota, 20 kwietnia 2013

Jak brat z siostrą:)

Łupieże siedzą przed telewizorem z wielką michą chipsów, katują "Potwory kontra obcy" - czyli normalnie zdrowy tryb życia:) Aaaaaa, całość popijają coca-colą.
W pewnym momencie słyszę pełen pretensji głos Lenki:
- Nikodem, Ty żarłoku! Nie jedz tyle chipsów!
Na co Nikodem spokojnie odpowiada:
- Kobieto, nazwanie mnie żarłokiem jest najlepszym komplementem, jaki mogłem usłyszeć! Dzięki:)
Naprawdę mocno się zastanawiam, skąd to dziecko bierze takie teksty!

- Mamusiu! Ja bardzo kocham moją siostrę, chociaż czasami doprowadza mnie do szału i chyba niedługo przez Nią osiwieję!!!

post signature

niedziela, 24 marca 2013

Ale jaja!

Rozpoczęliśmy wielkanocne pisankowanie. Do ozdabiania jajek posłużyły nam barwniki, taśma klejąca, gumki recepturki, magiczny pisak nabyty w Biedronce i dziecięce rączki:)

Część jaj okręciliśmy gumką, jedno okleiliśmy kwadracikami z taśmy klejącej, resztę dorwały łupieże i wymalowały na nich swoje wzorki:)


Dzieciaki malowały swoje jajka magicznym pisakiem z wielkim zapałem:


Z tego wszystkiego wyszło nam dosyć sporo kolorowych pisanek, a i zabawę mieliśmy niezłą:)))


post signature

niedziela, 3 marca 2013

Dialogi rodzinne

1. - Mamo! Musisz szybko iść z Nikodemem do lekarza!
- A co się stało??? Źle się czuje??? Coś Go boli???
- Nie, ale ja potrzebuję naklejkę "dzielny pacjent" ze słonikiem!

2. Nikodem oglądając "Rodzinkę.pl" wrzeszczy uradowany:
- Mamoooooo, ta mama krzyczy bardziej od ciebie!!!
Yyyyyyyyy. Cieszyć się czy płakać???

3. - Nikodemku, żeby być taki mądry jak Kowalski z "Pingwinów z Madagaskaru" musisz jeść dużo ryb, tak jak on!
- Nie muszę, ja już jestem mądry!

4. - Mamo! A wiedziałaś, że frytki zawierają około 30% tłuszczu?
- Nie, a Ty skąd to wiesz???
- Tak sobie pomyślałem! No i powiedz mi, czy znasz jakiegoś sześciolatka, który zastanawia się nad takimi sprawami???
- Eeeeeeee, raczej nie.

5. - Mamuś, a my z Jackiem ciągle musimy bronić Kubę przed Olą, bo ona chyba się w nim zakochała i ciągle go zaczepia!
- Znaczy się, jesteście jego ochroniarzami?
- No cóż, taka robota!

post signature
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj