Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gorączka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gorączka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 stycznia 2014

Ospa wietrzna

Wczoraj Lenka została w domu z Tatą, bo była jakaś niewyraźna. Dostała wypieków, miała stan podgorączkowy, sporo spała w dzień i ogólnie widać było, że coś jest nie tak:(
Myślałam, że rozbiera Ją zwyczajne przeziębienie. Niestety dzisiaj rano wstała usiana wysypką - głównie na brzuchu i na plecach. Mimo, że medycyny nie kończyłam od razu zdiagnozowałam ospę! Zwłaszcza, że ostatnio panowała w przedszkolu. Wizyta u pediatry potwierdziła moje przypuszczenia. Mamy w domu ospę wietrzną.
Na szczęście Nikodem już tę chorobę dziecięcą przechodził (miał wtedy około 2,5 roku). O dziwo Lenka, która w tym okresie była kilkumiesięcznym niemowlęciem jakoś się wtedy ospą nie zaraziła. Dopiero teraz Ją dopadło.
Ku mojej uciesze krostek ma niewiele. Zlokalizowane są głównie na tułowiu, dodatkowo jedna wykwitła we wnętrzu dłoni i jedna na skroni. Pewnie jutro wysypie się ich więcej, ale na razie nie jest źle:) Najważniejsze, że gardło, oczy i uszy są czyste! Nikodem na przykład miał jedną paskudną krostę w środku ucha. Wiem, że ospa w takich miejscach potrafi być niebezpieczna i prowadzić do poważnych powikłań.
Generalnie samopoczucie mojej córki jest kiepskie, ale znośne. Trochę gorączkuje, jest osłabiona, marudna, nie ma apetytu. Na szczęście sporo śpi w dzień, więc organizm trochę się regeneruje.

Jakoś to chyba przeżyjemy:)

post signature

sobota, 26 października 2013

Choroby zakaźne

Ostatni tydzień spędziłam na bardzo intensywnym chorowaniu. Ja, która nigdy w życiu nie byłam u lekarza internisty! No dobra, raz w życiu byłam, bo mi się skończyło ustawowe 60 dni w roku zwolnienia na dziecko i musiałam wziąć zwolnienie na siebie.
Wszystko zaczęło się od bólu gardła i umiarkowanej gorączki. Pomyślałam sobie: jesień, sezon chorobowy, przeziębienie, normalna sprawa. Niestety, z dnia na dzień (a właściwie z nocy na noc) ból gardła przybierał na sile, a gorączka rosła. Jeden z migdałów zrobił się intensywnie czerwony, aż pewnej nocy powiększył się do rozmiarów orzecha włoskiego.
Inteligentnie stwierdziłam, że bez lekarza niestety się nie obędzie i zaczęłam nawet podejrzewać u siebie świnkę:) Prawa strona gęby spuchła mi do niewyobrażalnych rozmiarów, gorączka nie mijała, leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe pomagały dosłownie na kilka minut. Dodatkowo doszły kłopoty z przełykaniem. Chcąc, nie chcąc musiałam udać się do lekarza:)
Pani doktor patrzyła w osłupieniu na moją nieco pustawą kartę pacjenta... Obejrzawszy moje gardło wykluczyła świnkę i zdiagnozowała ostre zapalenie gardła i migdałków (a właściwie jednego migdałka). Przepisała antybiotyk i dała skierowanie do laryngologa.
Przez trzy dni leżałam w łóżku i wyłam z bólu. Każde przełknięcie śliny sprawiało niewyobrażalny ból, łykanie antybiotyków i innych leków było praktycznie niemożliwe. Antybiotyk musiałam rozpuszczać w wodzie i każdą taką rozpuszczoną dawkę przypłacałam odruchem wymiotnym. Wymiotować oczywiście nie miałam czym, bo o jedzeniu czegokolwiek w ogóle nie było mowy. Żołądek skręcał się z głodu, wątroba nawalała od nadmiaru leków, temperatura skakała z 38 na 35 stopni i ogólnie było bardzo, bardzo, bardzo  do dupy!
Po kilku dniach niewyobrażalnej mordęgi, miałam tego wszystkiego serdecznie dosyć. Na dokładkę, trzeciego dnia choroby w opuchniętym przełyku utknęła mi na amen tabletka pyralginy! Zaczęłam szukać w internecie sposobów na pozbycie się zalegającej i za cholerę nie rozpuszczającej się tabletki oraz domowych metod na ból gardła. I w końcu znalazłam:) Sposób niemalże doskonały, czyli płukanie gardła wodą utlenioną! Łyżeczkę  3% wody utlenionej miesza się z połową szklanki letniej wody i tym specyfikiem płucze się obolałe gardło!
Płukanka zadziałała już za drugim razem i przyniosła mi wielką ulgę. Jednocześnie zaczął też działać antybiotyk i od tego momentu było już tylko lepiej:) W końcu mogłam zacząć przyjmować pokarmy. Na początku były to pokarmy w postaci płynnej, czyli wszelkiego rodzaju kisiele, budynie i inne kaszki. Przy okazji pragnę bardzo polecić kisiel o smaku żurawinowym - jest świetny:)
Po około pięciu dniach na wewnętrznych stronach dłoni i stóp pojawiły mi się wodniste pęcherze, które po kolejnych dwóch dniach zaczęły wysychać i się łuszczyć. Jednocześnie wierzch dłoni wysypało mi drobną, czerwoną wysypką. Do dzisiaj skóra z dłoni i stóp schodzi mi wielkimi płatami i dzięki temu wiem, że przebyta przeze mnie choroba była po prostu najnormalniejszą w świecie szkarlatyną, potocznie nazywaną płonicą:)
Na szczęście ewentualne powikłania po szkarlatynie nie są tak straszne, jak te po śwince i to mnie bardzo cieszy. Zastanawiam się tylko, skąd ja sobie tę szkarlatynę wynalazłam i czy nie zaraziłam nią dzieci... No cóż, czas pokaże.

post signature

piątek, 1 lutego 2013

Tydzień chorowania...

Witam, wpadam na chwilkę i piszę krótko:) Niepostrzeżenie minął nam cały tydzień wylegiwania się w łóżku. Z łupieżami już zdecydowanie lepiej, za to ze mną nieco gorzej:( Dawno mnie tak nie rozłożyło! Nie mam siły dosłownie na nic. Ani na pisanie, ani nawet na czytanie:) Od czasu do czasu zaglądam do Was, żeby odleżyn się nie nabawić:)))
Jedyny plus to taki, że łupieże mają bardzo mało energii i nawet specjalnie nie rozrabiają. Przeważnie całe dnie spędzamy w łóżku. Mało jemy, dużo pijemy i łykamy lekarstwa.
Pozdrawiamy i trzymajcie się zdrowo:) Byle do wiosny!
post signature

środa, 30 stycznia 2013

Chorujemy sobie...

Chorujemy sobie już trzeci dzień. Kaszlemy, smarczemy i gorączkujemy. Nikodemowi poprawia się znacznie szybciej, niż Lence. W zasadzie tylko kaszle. Natomiast Lenka wciąż gorączkuje i trochę mnie to martwi:(
Na dodatek mnie też zaczęło łamać w kościach, męczy mnie okrutne kaszlisko i huczy mi w głowie.
Leżymy sobie całymi dniami w łóżeczku, łykamy lekarstwa, czytamy książeczki, malujemy i kolorujemy, oglądamy bajki, czasami sobie przysypiamy i generalnie na nic nie mamy siły ani ochoty. Może jutro będzie lepiej.

źródło: internet
Na dokładkę pogoda za oknem taka, że tylko usiąść i płakać:( Szaro, buro, ciągle pada deszcz i wszędzie płyną potoki brudnego śniegu.
Dziękuję wszystkim za życzenia szybkiego powrotu do zdrowia i pozdrawiam serdecznie spod pierzynki:)
post signature
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj