Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język angielski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język angielski. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 listopada 2013

Jesteście tacy dziwni...

- Mamoooooooooooooo
- Tak?
-A dzisiaj na angielskim był temat My Family i mieliśmy narysować swoją rodzinę.
- No fajnie Kochanie. I jak Ci poszło?
- Dobrze. Narysowałem kota.


- Aha... A dlaczego kota?
- No bo kot to moja rodzina, co nie???
- No tak, ale co z resztą rodziny???
- E tam, wy wszyscy jesteście tacy dziwni, że nie wiedziałem, jak was narysować i został mi tylko kot.

Taaaaaaaaaaaa, to miło...


post signature

poniedziałek, 2 września 2013

Pierwszy dzień w szkole:)

Dzisiaj był bardzo ważny dzień - pierwszy dzień Nikodema w szkole:) Dziecko moje starsze rozpoczyna edukację szkolną i tak się właśnie zastanawiam, kiedy te 7 lat minęło...


Dzisiaj jeszcze było na luzie, ale już od jutra trzeba zapakować do plecaka podręcznik, ćwiczenia, książkę do matematyki i piórnik z wyposażeniem:)
Klasa 1a, do której od dzisiaj uczęszcza Nikodem ma jutro zajęcia od 12.45 do 15.20. Cudowne godziny dla pracujących rodziców, kurna jego mać!
Do tego oczywiście tysiąc papierków do wypełnienia: karta zgłoszenia na świetlicę, karta zgłoszenia na obiady, zgoda na uczęszczanie dziecka na basen itd.
Także na jutro rodzice zostali zaproszeni na zebranie organizacyjne. I zaraz się pewnie zaczną opłaty wszelkie. Trzeba przygotować gruby portfel:)
A tymczasem Synku życzę Ci powodzenia w szkole, a sobie mnóstwo cierpliwości...

post signature

sobota, 8 czerwca 2013

Po szkole...

Nasza dzisiejsza wizyta w szkole podstawowej wywołała we mnie falę wspomnień i wzruszeń:) Ponad dwadzieścia lat temu sama zaczynałam edukację w tych murach - w kronice szkolnej znalazłam nawet zdjęcie swojej klasy:) Teraz do mojej podstawówki będzie uczęszczał mój syn - klasa 1A, czyli dokładnie tak, jak mama!

Szkoła w zasadzie prawie się nie zmieniła od czasów, gdy ja do niej uczęszczałam. W szatni wciąż królują druciane boksy, na korytarzach ten sam parkiet, na sali gimnastycznej stare wysłużone drabinki, z których osobiście zwisałam głową w dół, świetlica w tym samym miejscu, kuchnia też, a sala nr 15 wciąż jest salą nr 15:) Nawet gablota przy sali gimnastycznej jest wciąż ta sama:)
Oczywiście jest nowa elewacja, są nowe okna, nowe drzwi, sale są odnowione a toalety błyszczą kafelkami. Tylko, że teraz te sale wydają mi się dużo, dużo mniejsze. Przestrzeń korytarzy jakby się skurczyła, a sala gimnastyczna już nie straszy swoim ogromem - ot, zwyczajna sala gimnastyczna, żadna rewelacja.


Wspomnienia, wspomnieniami, ale teraz do pierwszej klasy idzie Nikodem! Na dzisiejszą wizytę przyszłych pierwszoklasistów szkoła przygotowała się całkiem nieźle. Podczas gdy rodzice uczestniczyli w zebraniu ogólnym na sali gimnastycznej, dzieci w świetlicy szkolnej oglądały przedstawienie przygotowane specjalnie dla nich przez uczniów szkoły. Było trochę problemów z Lenką, bo popłakała się zaraz po tym, jak mama zniknęła Jej z pola widzenia, ale na szczęście zarówno Nikodem, jak i panie troskliwie się Nią zajęli.

piątek, 14 grudnia 2012

Można się dowiedzieć...

- Nikodem był dzisiaj angielski?
- Był.
- I czego się uczyliście?
- Angielskiego!
Taaaaaaaaaaaaaaa ... wyczerpująca odpowiedź:)
post signature

niedziela, 20 maja 2012

Korepetycje od przedszkola

Wczoraj na placu zabaw spotkałam dawno niewidzianą koleżankę. Koleżanka ta ma córkę, która w  tym roku kończy 6 lat. Od września uczęszcza  do zerówki w katolickiej szkole, która w moim mieście uchodzi za wylęgarnię geniuszy. Trochę chyba na wyrost, bo osobiście uważam, że poziom nauczania w "księżej" szkole nie odbiega zbytnio od poziomu w placówkach państwowych.
Koleżanka owa podzieliła się ze mną pewną rewelacją. Otóż większość dzieci w grupie jej córki uczęszcza na korepetycje! I to dosłownie ze wszystkiego: nauka pisania i czytania, sylabizowanie, matematyka, język angielski, korepetycje z koncentracji uwagi i inne temu podobne.
Śmiech pusty mnie ogarnął i nie bardzo chciało mi się w to wierzyć. Jednak wygląda na to, że taka właśnie jest dzisiejsza rzeczywistość. Wyścig szczurów już od przedszkola. Niektórzy "ambitni" rodzice posyłają na korepetycje już trzyletnie dzieci. Koszmar!
Czy nie wystarczy, że zmusza się dzieci do wcześniejszego rozpoczynania edukacji w szkole??? Trzeba jeszcze mordować maluchy korepetycjami??? Dokąd ten świat zmierza? Kiedy te biedne dzieci, w natłoku obowiązków i przymusowej nauki mają znaleźć czas na zabawę? Wychodzi na to, że beztroska zabawa nie jest już nieodłącznym atrybutem dzieciństwa. W dzisiejszych czasach już chyba w ogóle nie ma czasu na beztroskie dzieciństwo. Korepetycje od przedszkola i praca do 67 roku życia! Pozostaje tylko współczuć naszym biednym dzieciom. Wyścig szczurów trwa!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj