Na szczęście tuż za oknem gra nam i świeci sobie w najlepsze miejskie lodowisko. Plan jest więc taki, że jutro idziemy na łyżwy:) Już nie mogę się doczekać...
O wszystkim i o niczym. O rzeczach ważnych, mniej ważnych i tych zupełnie błahych. Zapiski z codziennego, beztroskiego życia moich diabelskich łupieży: Lenki i Nikodema. "Dzieci najuważniej słuchają, kiedy mówi się nie do nich" — Eleonora Roosevelt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łyżwy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łyżwy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 27 grudnia 2013
Lenistwo
Poświąteczne lenistwo trwa u nas w najlepsze:) Pełne brzuchy ograniczają jakiekolwiek ruchy, poza ruchem nadgarstka obsługującego komputerową myszkę. Prezenty wciąż cieszą i wciąż są w użyciu. Jednak powoli siedzenie w domu zaczyna nam się nudzić...
Na szczęście tuż za oknem gra nam i świeci sobie w najlepsze miejskie lodowisko. Plan jest więc taki, że jutro idziemy na łyżwy:) Już nie mogę się doczekać...
Na szczęście tuż za oknem gra nam i świeci sobie w najlepsze miejskie lodowisko. Plan jest więc taki, że jutro idziemy na łyżwy:) Już nie mogę się doczekać...
piątek, 28 grudnia 2012
Lodowisko
Pogoda dziś taka piękna, że wybraliśmy się na spacer. Przechodziliśmy koło lodowiska i łupieże postanowiły sobie pojeździć:) A co mi tam - pomyślałam i już za chwilę wypożyczaliśmy łyżwy. Była to nasza - a właściwie Ich - pierwsza w życiu styczność z taflą lodowiska.
Początki były oczywiście trudne. Co chwilę któreś upadało i nie mogło się podnieść:)
Ale już po 10 minutach na lodzie, Nikodem załapał o co biega w tym sporcie i niespodziewanie, sam z siebie, zaczął śmigać, jak stary łyżwiarz:)
Lenka miała trochę więcej oporów i mniej pewności siebie, ale po jakimś czasie też się ośmieliła i próbowała swoich sił, wołając: "Mamo, ja sama! Nie trzymaj mnie!". Dzielna dziewczynka:)
Generalnie zabawę mieliśmy przednią! Już zapomniałam, ile frajdy może dać człowiekowi jazda na łyżwach:) Oczywiście nie obyło się bez kilku siniaków na tyłkach, obitych kolan i stłuczonego łokcia mamy, ale łupieże już zapowiedziały, że jutro też idziemy na łyżwy!
Początki były oczywiście trudne. Co chwilę któreś upadało i nie mogło się podnieść:)
Ale już po 10 minutach na lodzie, Nikodem załapał o co biega w tym sporcie i niespodziewanie, sam z siebie, zaczął śmigać, jak stary łyżwiarz:)
Lenka miała trochę więcej oporów i mniej pewności siebie, ale po jakimś czasie też się ośmieliła i próbowała swoich sił, wołając: "Mamo, ja sama! Nie trzymaj mnie!". Dzielna dziewczynka:)
Generalnie zabawę mieliśmy przednią! Już zapomniałam, ile frajdy może dać człowiekowi jazda na łyżwach:) Oczywiście nie obyło się bez kilku siniaków na tyłkach, obitych kolan i stłuczonego łokcia mamy, ale łupieże już zapowiedziały, że jutro też idziemy na łyżwy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)










