Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 stycznia 2013

Nachuchane

Nikodem nachuchał na okno. Na nachuchanej powierzchni namalował uśmiechniętą buźkę. Popatrzył na nią i mówi:
- Cześć! Jestem Nikodem, a ty jak masz na imię???
Buźka oczywiście nie odpowiedziała. Nikodem ponownie popatrzył na nią, tym razem krytycznie i stwierdził radośnie:
- Mamo, coś ze mną nie tak! Gadam do okna!
No cóż...



post signature

niedziela, 9 grudnia 2012

Samodzielność i nadopiekuńczość:)

Nikodem został szczęśliwie wyekspediowany na imieniny do przedszkolnego kolegi. Lenka pławi się w wannie, więc mam chwilę tylko dla siebie.
Teoretycznie powinnam się zrelaksować i odpocząć, poczytać książkę, obejrzeć coś w telewizji, pochrupać ciasteczka. Teoretycznie, bo...jakoś nie mogę.
Ciągle myślę, jak tam sobie Nikodem poradzi, sam bez mamusi w takim tłumie ludzi:) Czy będzie grzeczny? Czy nikomu nie stanie się krzywda podczas szaleńczych zabaw sześciolatków? Czy nie zaleje się piciem? Czy będzie wiedział, gdzie jest toaleta? I tysiąc innych "czy"...
Tak, tak, wiem, jestem nadopiekuńcza! Zamartwiam się niepotrzebnie na zapas. Nikodem jest bardzo samodzielny i komunikatywny. Poradzi sobie w każdej sytuacji. Będzie się fajnie bawił z koleżankami i kolegami z przedszkola i nie poświęci mamusi nawet jednej myśli:)
Ale durna mamusia już bardzo tęskni za swoim małym synkiem (nie ma go od 10 minut!) i bardzo, bardzo się martwi:)

post signature

piątek, 19 października 2012

Jak wytępić wszy???

Wczoraj w przedszkolu, w grupie Nikodema, dostałam karteczkę informującą o zauważonej wśród dzieci wszawicy! Karteczka zawierała prośbę o dokładne sprawdzanie stanu owłosienia głów małoletnich w celu zapobieżenia ewentualnej epidemii.
Od wczoraj bardzo intensywnie i skrupulatnie przeczesuję włosy moich dzieci. Od wczoraj, równie intensywnie, przeczesuję internet w poszukiwaniu wszelkich informacji na temat tych uroczych stworzonek. Od wczoraj wiem, że: "Samice wszy są większe od samców, jaja, tzw. gnidy przyklejają do włosów. Po ok. 6 dniach z jaj wylęgają się larwy przypominające wyglądem i sposobem odżywiania osobniki dorosłe" - źródło: Wikipedia.
Wiem również, że: "Wszy mogą zagnieździć się w każdym rodzaju włosów, nie ma znaczenia ich długość ani gęstość. Nie chroni przed nimi regularne mycie głowy. Bardzo łatwo przechodzą z człowieka na człowieka Wesz żyje 7-10 dni, ale każdego dnia składa ok. 10 jajeczek (tzw. gnid). Z jaja po kolejnych 7-10 dniach wykluwa się następna dorosła wesz. Może przeżyć bez pożywienia (na meblach, w pościeli) do 48 godzin" - źródło: www.edziecko.pl.
Z tego właśnie portalu zaczerpnęłam wszelkie niezbędne informacje dotyczące walki z insektami. W przypadku zagrożenia, lub stwierdzenia wszawicy u dziecka należy mianowicie:

wtorek, 18 września 2012

Bilans 4-latka i wyprawa po kasztany

Dzisiaj byłam z Lenką na bilansie 4-latka. Było ważenie (18,5kg), mierzenie (101cm), badanie wzroku, mierzenie ciśnienia, sprawdzanie chodu, sprawdzanie kręgosłupa, osłuchiwanie, opukiwanie i inne tego typu atrakcje:)
Najlepszy był jednak wywiad pielęgniarki! Pani jednym tchem odczytywała z kartki pytania i nie czekając na odpowiedź odhaczała wszędzie odpowiedź "tak". Nie było absolutnie żadnej szansy na zastanowienie o co pyta, a tym bardziej, co odpowiedzieć:) Kilka pytań udało mi się zapamiętać:
- Czy słyszy?
- Czy potrafi stanąć na jednej nodze?
- Czy sama się ubiera?
- Sama je?
- Rozumie polecenia?
- Sama zapina guziki?
- Zadaje pytania?
Gdybym miała jakiś problem z dzieckiem i usiłowała podzielić się nim z panią, raczej by mi się to nie udało! Na szczęście u nas problemów nie ma i tym sposobem dziecko moje zostało, w tempie błyskawicznym, zbilansowane:)

A ponieważ pogoda dziś była piękna i nie wiedzieliśmy co począć z tak pięknie rozpoczętym dniem, wybraliśmy się do parku. Głównym celem wyprawy było zbieranie kasztanów i żołędzi, które mają zostać zaniesione do przedszkola w celu urozmaicenia "kącika przyrody". Przy okazji jednak pogapiliśmy się również na kaczki, policzyliśmy wagony przejeżdżających pociągów, poszukaliśmy dziupli wiewiórki  i poszaleliśmy na placu zabaw.
Wróciliśmy dosłownie przed chwilą i zmęczone łupieże popadały jak kawki:) Teraz smacznie śpią, a ja mam parę chwil dla siebie.




post signature

piątek, 3 sierpnia 2012

Gdyby kózka nie skakała...

Mijający tydzień był zdecydowanie kontuzyjny:
W poniedziałek na dłoni Lenki zrobił  się odcisk od  łańcucha huśtawki. Dziecko moje młodsze potrafi  się już bujać samo (w przeciwieństwie do dziecka starszego!) i  huśtawki są Jej żywiołem. Odcisk przerodził się w bąbla, bąbel pękł i konieczna była kuracja plasterkiem.
We wtorek dzikie harce, wściekła bieganina i inne szaleństwa zakończyły się zderzeniem czołowym Nikodema i przedszkolnej koleżanki Marceliny. Efekt: Marcelina - głowa cała,  Nikodem - intensywny krwotok z nosa.
Środa znowu należała do Nikodema:) W przeciwieństwie do wtorku ze zderzenia czołowego Nikodem  wyszedł prawie bez szwanku (nie licząc niewielkiego guza na głowie). Ucierpiała natomiast "zderzona" z impetem dziewczynka - Jej  rozcięta warga mocno krwawiła. Tajemnicą niezgłębioną pozostaje dla mnie, jak można biec centralnie na siebie i się nie widzieć!
Czwartek był  w miarę spokojny. Jedynie kolega  z  piaskownicy sypnął  Lence w oczy tak, że przez pół godziny  nie mogła oka otworzyć. Na  pomoc przyszła woda kranowa i słone łzy, które skutecznie wypłukały piasek.
W piątek, czyli dzisiaj kontuzji znowu uległ Nikodem.
Nasz plac zabaw  okala dosyć niski płotek. W płotku tym jest furtka.Oczywistą oczywistością jest, że furtka owa służy małym dzieciom i ich matkom do wchodzenia na plac zabaw i wychodzenia z niego. Równie oczywistą oczywistością jest fakt, że sześciolatkom  furtka służy głównie do wożenia się na niej. Wszak na plac zabaw normalne dzieci dostają się przechodząc przez ogrodzenie!
Młodzież tak się namiętnie woziła do momentu, kiedy Nikodem  nieopatrznie wsadził paluchy w zawiasy  i paluchy przycięło! Ręka momentalnie spuchła, paluch serdeczny zrobił się siny i pojawił się krwiak. Już myślałam, że będziemy jechać na pogotowie, bo palce pewnie połamane, ale po obmyciu zimną wodą i podmuchaniu okazało się, że ręka jednak cała, paluchy dają się wyginać i w ogóle "Mamo, już prawie nie boli":) Na noc wysmarowałam altacetem i chyba będzie dobrze.
No cóż, lato w pełni i kontuzje są nieuniknione. Niemniej jednak zaczynam poważnie myśleć o uwiązaniu  moich dzieci na bardzo krótkim łańcuchu:)

czwartek, 12 lipca 2012

Kolczyki dla małej dziewczynki

Kiedy jest odpowiedni czas na przekłucie dziecku uszu??? Nie wiem. Ja  wykonałam ten zabieg u Lenki, kiedy miała 10 miesięcy. Do dzisiaj nie wiem, czy był to odpowiedni moment, niemniej jednak decyzji tej nie żałuję.
Sam zabieg Lenka przetrzymała nadspodziewanie dobrze, dopiero przy drugim uchu zorientowała się, że coś jest niedobrze i się rozpłakała. Uszy również poradziły sobie z ciałem obcym bardzo dobrze, nie puchły, nie ropiały, w ogóle nic się z nimi nie działo. Zgodnie z zaleceniami kosmetyczki przemywaliśmy uszy wodą utlenioną i przez parę dni, a nawet tygodni,  nie próbowaliśmy zmieniać kolczyków.
Potem namiętnie zaczęły nam się gubić zapięcia. Jeśli tylko nie uważaliśmy przy zmianie ubranka, zatyczki wsiąkały nie wiadomo gdzie i kiedy. Wypróbowałam wszystkie możliwe typy kolczyków i zapięć. Nie dawało rady. Nawet te specjalne kolczyki dla małych dzieci z bezpiecznym zapięciem, absolutnie nie do odpięcia, nie zdały egzaminu.
W końcu, kiedy Mała poszła do żłobka, zrezygnowaliśmy z kolczyków definitywnie. W przypadku kolczyków zapinanych ryzyko przerwania ucha przy zabawie z innymi dziećmi było zbyt duże. Jeśli zaś chodzi o wkręty istniała obawa, że Lenka zgubi gdzieś zapięcie a inne dziecko je znajdzie i na przykład połknie.
Lenka, jako bardzo zgodne i ugodowe dziecko, szybko pojęła, że do żłobka (a później do przedszkola), kolczyków zakładać raczej nie można. I tak jest do dnia dzisiejszego. Czasami w weekendy, czy inne wolne dni prosi, żeby Jej założyć kolczyki. Stoi wtedy przed lustrem i podziwia swoje odbicie, ale specjalnie przy kolczykach się nie upiera.





W zasadzie do dzisiaj mam w sprawie kolczyków u dziecka mieszane uczucia. Przekłuwać, nie przekłuwać? Jeśli nie, to dlaczego? Jeśli tak, to kiedy?  Przekułam dziecku uszy, dziecko jest w zasadzie zadowolone, więc nie widzę w tym nic złego. Może powinnam poczekać, aż Lenka sama wyrazi chęć posiadania kolczyków? Nie wiem... Kolczyki na pewno do szczęścia potrzebne nie są, ale trochę radości jednak dają. A kiedy jest najlepszy czas na przekłucie dziecku uszu? To już każdy musi ocenić sam.

czwartek, 24 maja 2012

Jak zmienia się dziecko - Lenka

Tym razem fotohistoria Lenki, mojej małej Kluseczki, która urodziła się niespodziewanie w 35 tygodniu ciąży i tym samym została sklasyfikowana jako wcześniak. Od razu po porodzie trafiła do inkubatora i spędziła w nim całe trzy doby. Dziś jest pogodnym, radosnym dzieckiem. Wykazuje się talentem plastycznym i aktorskim:) Oto mała Lenka:

Lenka zaraz po urodzeniu



2,5 miesiąca
Półroczna Lenka
Okrąglutka, jak pączek w maśle:)
Świętuję pierwsze urodziny!
1,5 roku
2 lata i 3 miesiące
Mam prawie 3 lata i właśnie kończę edukację w żłobku
Pasowanie na przedszkolaka
Lenuś obecnie:)

niedziela, 13 maja 2012

Krótko o zadziwieniu

- Nikodem! Timon i Pumba w telewizji! - drę się wniebogłosy.
- Ok, Mamo, już idę - drze się Nikodem - Lenkaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
- Coooooooo??? - drze się Lenka
- Surogatka i guziec będzie!
Yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy!!! W mordę jeża, myślę sobie, o czym to dziecko mówi i po chwili uświadamiam sobie, że faktycznie Timon i Pumba to surogatka i guziec. Nadziwić się tylko nie mogę, skąd tę wiedzę posiada moje pięcioletnie dziecko:) Szczęka mi opadła!


niedziela, 6 maja 2012

Móżdżek

Kinia powoli oswaja się z łupieżowymi wrzaskami i Ich gwałtownymi ruchami. Baaaaaardzo powoli:) Niemniej jednak wczoraj wieczorem, kiedy razem z Nikodemem siedziałam w kuchni, kocia księżna zaszczyciła nas swoją obecnością i nawet dała się Synusiowi pogłaskać po głowie.
Nikodem z zachwytem stwierdził:
- Mamusiu, zobacz, jaki ona ma fajny móżdżek!
- Że co ma???
- No móżdżek, Mamusiu. Zobacz, jaki kolorowy: czarno-biało-brązowy. Śliczny!!!
No faktycznie, łeb, tzn. móżdżek ma trójkolorowy, podobnie, jak ogon:)


sobota, 21 kwietnia 2012

Jak zmienia się dziecko - Nikodem

Przeglądałam ostatnio zdjęcia moich łupieży i postanowiłam zrobić takie fotozestawienie - oto Nikodem na przestrzeni ostatnich pięciu lat:

Nikodem zaraz po urodzeniu - żółty jak cytryna:)
Nikodem w wieku 2 miesięcy
4 miesiące
Nikodemowe pół roku
8 miesięcy
8,5 miesiąca - Chcę już chodzić!
9 miesięcy
Roczek
1,5 roku
Z okazji drugich urodzin rozwaliłem sobie głowę:D
2 lata
Pierwszy dzień w przedszkolu

2 lata i 3 miesiące
2,5 roku
3,5 roku
Prawie 4 lata
Nikodem - 4,5 roku
Pięciolatek:)
I Nikodem aktualnie!
Kurczę, jak ten czas leci:) Z rozrzewnieniem wspominam czas, kiedy jeździł w wózeczku, nie pyskował i zjadał wszystko, co Mu się dało. Kiedy to minęło???

środa, 7 marca 2012

Ćwiczenie czyni mistrza:)

Wprawdzie do ideału nieco nam jeszcze brakuje, ale i tak próby i ćwiczenia przyniosły efekt:) Nie wiem, jak to wyglądało w przedszkolu, niemniej jednak piosenka została opanowana i podobno bardzo ładnie odśpiewana:


niedziela, 15 stycznia 2012

Kolor oczu dziecka

Przeczytałam właśnie ciekawy artykuł na temat koloru oczu dziecka: http://www.ciazowy.pl/artykul,kolor-oczu-dziecka-rodzinna-spuscizna,1061,1.html
W naszym przypadku było tak, że zarówno Nikodem jak i Lenka urodzili się z niebieskimi, a właściwie granatowymi oczami ( "niemal wszystkie dzieci w naszym rejonie świata rodzą się z niebieskimi - czasem aż ciemnogranatowymi tęczówkami, dopiero między trzecim a szóstym miesiącem, a zdarza się że około pierwszego roku życia, oczy przybierają właściwy kolor").
W przypadku Lenki oczy zaczęły z czasem jaśnieć i dzisiaj są bladoniebieskie.
Nikodema oczy z kolei do 6 miesiąca życia nie zmieniały koloru. Były ciemnoniebieskie. Potem zauważyłam brązowe plamki przy Jego źrenicach, które stopniowo obejmowały coraz większą część tęczówki - to był naprawdę fascynujący proces. Aż w końcu około 8 miesiąca życia oczy zrobiły się brązowe i zaczęły szybko ciemnieć.
Dziś Nikodem ma mocno brązowe, niemal czarne oczy. Szczerze mówiąc nigdy nie widziałam takiego koloru oczu. Widywałam oczy piwne, oczy brązowe, ale nigdy tak bardzo ciemne, że prawie czarne. Nazywam go "czarne oko" a On sam mówi o sobie, że jest wyjątkowy i dzięki takim oczom widzi w nocy a my wszyscy niebieskoocy możemy Mu tylko tej zdolności zazdrościć.
Zdecydowanym i niezaprzeczalnym plusem tej barwy oczu jest fakt, że nigdy, przenigdy na zdjęciach nie wychodzą czerwone:)

Kalkulator koloru oczu dziecka:
http://www.ciazowy.pl/kalkulator,koloru-oczu.html

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj