Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ćwiczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ćwiczenia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 września 2013

Pierwsza praca domowa

Pierwsza w życiu praca domowa jest zwykle bardzo ważnym i przejmującym przeżyciem dla świeżo upieczonego ucznia pierwszej klasy szkoły podstawowej. Zwykle... chyba, że ma się w domu takiego oryginała i indywidualistę, jak mój Syn, który ma kompletnie wywalone na wszystko, co nie jest dobrą zabawą!

Pierwsza praca domowa została zadana już drugiego dnia szkoły. Praca owa polegała na dokończeniu szlaczka w dwóch ramkach oraz namalowaniu w tych ramkach siebie i swojego kolegi ze szkolnej ławy. Ot taka sobie praca domowa, bardzo prosta, łatwa i przyjemna, ale...
Miła Pani wychowawczyni klasy 1a zaznaczyła, że jeżeli ktoś zapomni, jak wygląda kolega z ławki, może ową pracę domową odrobić następnego dnia w szkole.
Nikodem uzyskawszy taką alternatywę natychmiast doznał permanentnej amnezji i radośnie oznajmił, że On właśnie zapomniał z kim siedział w ławce, nie wie, nie pamięta, nie zna się, nie ogarnia i w ogóle nie orientuje się! Dokończy jutro w szkole i czy On może już wyjść na plac zabaw, bo się umówił z kolegami?
No dobra. Pani nieopatrznie dała możliwość wymigania się od pracy domowej, ale może przysiądziemy chociaż do części tej pracy?
- Nikodemku, ale siebie chyba możesz narysować dzisiaj? A kolegę odmalujesz jutro w szkole.
- Pani nic nie mówiła o tym, żeby robić tylko część pracy domowej! Powiedziała, że można zrobić jutro w szkole, więc zrobię jutro...
- Yyyyyyyyyyy


Praca domowa numer dwa to labirynt do przejścia. Zanim zdążyłam zapytać, czy praca ta ma być wykonana długopisem, ołówkiem, kredką czy też może mazakiem, Nikodem przeleciał już cały labirynt i stwierdził, że odrobione!
- Zara! Moment! Chwila! Ja, starsza pani nie ogarniam! Labirynt labiryntem, ale może trzeba jeszcze pokolorować te zwierzątka, które tam występują???
- Pani nic na ten temat nie mówiła! Idziemy na plac zabaw???
W tym momencie wtrąciła się Lenka:
- To może ja pokoloruję???
- Chyba zwariowałaś! - oburzył się Nikodem - I co ja jutro powiem Pani w szkole? Że siostra odwaliła za mnie całą robotę???
- No to trzeba pomalować, czy nie??? - denerwuję się.
- Pani o kolorowaniu nic nie mówiła.
- Ale może pokolorujemy, będzie ładniej?
- Pani o kolorowaniu nic nie mówiła.
Ok, skoro Pani nic nie mówiła nie będę nadgorliwa, dałam spokój.
Następnego dnia okazało się, że jednak trzeba było ten cholerny labirynt pokolorować, tylko Pani uważała to za oczywiste i zapomniała o tym wspomnieć. Chyba muszę zwrócić Jej uwagę, żeby wyrażała się bardziej precyzyjnie!
Nawiasem mówiąc, miałam nadzieję, że panie po studiach pedagogicznych posiadają choćby blade pojęcie o podejściu do siedmiolatków, przynajmniej w tak błahej kwestii, jak wydawanie poleceń...

post signature

wtorek, 11 grudnia 2012

Ćwiczymy pisanie

Nikodem niezwykle pilnie ćwiczy pisanie w swoim specjalnym zeszycie dla leworęcznych (z krzywą liniaturą).





Niestety, odkąd kazał sobie napisać cyferki, ćwiczenie literek nieco sobie zaniedbał:) Z uporem maniaka leci kolejne liczby i powiedział, że dociągnie tak do samej setki, albo i dalej! Obecnie jest na 82, więc już Mu niewiele brakuje:)


W zasadzie pisanie cyferek też jest bardzo ważne i tak, czy siak - ręka się ćwiczy. A ja uwielbiam patrzeć na te koślawości:) No i najważniejsze, że wie, jaka liczba będzie następna!
Na literki mam nadzieję też przyjdzie pora.


post signature

sobota, 28 kwietnia 2012

Ćwiczymy rolę

Lenka dostała rolę Mamy w przedszkolnej inscenizacji bajki "Jaś i Małgosia". Jest bardzo przejęta tą rolą. Do opanowania mamy dwie kwestie:

Dzieci kochane, śpiewacie cudnie,
ale już minęło południe.
Tato czeka na obiad w lesie,
dziś Małgosia koszyczek zaniesie.

i

A kto mi w domu pomoże?
No, dobrze już...
Tym razem pozwalam iść wam razem.
W koszyczku są gorące pierogi,
nie zbaczajcie więc z drogi.

Pierwszy tekst nie stanowi problemu. Lenka, w zasadzie, już go opanowała. Gorzej ma się sprawa z drugą kwestią. Jest trochę mało rytmiczna i naprawdę ciężko ją zapamiętać. Ale ćwiczymy pilnie, a na ćwiczenia mamy cały przyszły tydzień, więc może damy radę:)


czwartek, 29 marca 2012

Krakowiaczek jeden

Już jutro wielki dzień - jubileusz naszego przedszkola - impreza z udziałem władz miasta i innych dziwnych  vip-ów.
Nikodem przejęty na maksa. Jego grupa będzie odstawiać krakowiaka:) W związku  z tym, od poniedziałku w moim domu rozbrzmiewa nieustannie z wielkim entuzjazmem wyśpiewywany i z rozmachem odtańcowywany utwór ludowy pt.:

Krakowiaczek jeden

Krakowiaczek jeden
miał koników siedem,
pojechał na wojnę,
został mu się jeden.

Siedem lat wojował,
szabli nie wyjmował,
szabla zardzewiała,
wojny nie widziała.

Krakowianka jedna
miała chłopca z drewna,
a dziewczynkę z wosku,
wszystko po krakowsku.

środa, 7 marca 2012

Ćwiczenie czyni mistrza:)

Wprawdzie do ideału nieco nam jeszcze brakuje, ale i tak próby i ćwiczenia przyniosły efekt:) Nie wiem, jak to wyglądało w przedszkolu, niemniej jednak piosenka została opanowana i podobno bardzo ładnie odśpiewana:


niedziela, 22 stycznia 2012

Zabawy ekstremalne

Łupieże katują mnie takim cudem - dobrze, że utwór krótki, bo ja wysiadam przy drugim powtórzeniu (normalnie zadyszki dostaję!). Kto ma siłę, niech próbuje:

źródło: youtube.pl

Praca domowa

W najbliższą środę w 5-latkach odbędzie się uroczystość - Dzień Babci i Dziadka połączony z Jasełkami. Lekkomyślna Pani Bożenka (wychowawczyni Nikodema) przydzieliła mojemu synowi rolę!
Czarno ja to widzę, niemniej jednak Nikodem będzie jeżykiem! Wprawdzie niepojętym jest dla mnie, co do jasnej anielki w Jasełkach robi jeżyk (!) - chyba jakaś wersja hard core, niemniej jednak mamy do opanowania tekst:

- Idę z Wami kolędować,
jabłek nie będę żałować.
Takie witaminki
w sam raz dla Dziecinki.

No więc ćwiczymy dzisiaj namiętnie ten czterowiersz. Nikodemek powtarza ładnie i składnie, ale jak znam swojego Syna, jak przyjdzie co do czego, odwali interpretację własną.
Zaraz po tekście właściwym bowiem siłą rozpędu leci:
- Witaminki, witaminki,
dla chłopczyka i dziewczynki...
I dalej drogą dziwnych skojarzeń:
- Mydło wszystko umyje,
nawet uszy i szyję..

Ja w każdym bądź razie ostrzegałam...


sobota, 7 stycznia 2012

Kolejna porcja logopedii:)

Tym razem ćwiczenia usprawniające zbyt sztywny język (tzw. pionizacja języka):
- naśladujemy konika stukając czubkiem języka o podniebienie, wydajemy przy tym charakterystyczny odgłos kląskania,
- otwieramy szeroko buzię i poruszamy językiem tak, jakby był windą - do góry i do dołu,
- wypychamy policzki językiem raz z lewej, raz z prawej strony,
- malujemy językiem (jak pędzlem) podniebienie zaczynając od zębów w stronę gardła,
- zamieniamy język w młotek i uderzamy nim o dziąsła tuż za górnymi zębami,
- otwieramy szeroko usta i próbujemy wyciągnąć język do góry, jak najdalej,
- próbujemy dosięgnąć językiem do ostatniego zęba na górze i na dole, z prawej i lewej strony.
Powodzenia!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj