Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacery z dziećmi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacery z dziećmi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 września 2012

Wrzesień to nie jesień:)

Jak mawia Nikodem - wrzesień to nie jesień! Tekst zasłyszany przy okazji oglądania prognozy pogody, zdaje się od Jarosława Kreta:)
Jesień w tym roku mamy naprawdę piękną - jest ciepło, słonecznie i bezdeszczowo. Wrzesień właśnie się kończy, od jutra w kalendarzu królować będzie październik. Dzień zrobi się jeszcze krótszy, temperatura spadnie (zapewne także poniżej zera, zwłaszcza nocą), zacznie się pewnie jesienna plucha.
Dlatego zachęcam wszystkich do wygrzebania się z domu w ten piękny, jesienny dzień i wybrania się z dziećmi na spacer:) Być może ostatni taki jesienny spacer...

źródło: internet
Zbieramy więc łupieże i wybieramy się do parku na rodzinny spacerek. Miłej, słonecznej niedzieli wszystkim życzę:)

post signature

wtorek, 18 września 2012

Bilans 4-latka i wyprawa po kasztany

Dzisiaj byłam z Lenką na bilansie 4-latka. Było ważenie (18,5kg), mierzenie (101cm), badanie wzroku, mierzenie ciśnienia, sprawdzanie chodu, sprawdzanie kręgosłupa, osłuchiwanie, opukiwanie i inne tego typu atrakcje:)
Najlepszy był jednak wywiad pielęgniarki! Pani jednym tchem odczytywała z kartki pytania i nie czekając na odpowiedź odhaczała wszędzie odpowiedź "tak". Nie było absolutnie żadnej szansy na zastanowienie o co pyta, a tym bardziej, co odpowiedzieć:) Kilka pytań udało mi się zapamiętać:
- Czy słyszy?
- Czy potrafi stanąć na jednej nodze?
- Czy sama się ubiera?
- Sama je?
- Rozumie polecenia?
- Sama zapina guziki?
- Zadaje pytania?
Gdybym miała jakiś problem z dzieckiem i usiłowała podzielić się nim z panią, raczej by mi się to nie udało! Na szczęście u nas problemów nie ma i tym sposobem dziecko moje zostało, w tempie błyskawicznym, zbilansowane:)

A ponieważ pogoda dziś była piękna i nie wiedzieliśmy co począć z tak pięknie rozpoczętym dniem, wybraliśmy się do parku. Głównym celem wyprawy było zbieranie kasztanów i żołędzi, które mają zostać zaniesione do przedszkola w celu urozmaicenia "kącika przyrody". Przy okazji jednak pogapiliśmy się również na kaczki, policzyliśmy wagony przejeżdżających pociągów, poszukaliśmy dziupli wiewiórki  i poszaleliśmy na placu zabaw.
Wróciliśmy dosłownie przed chwilą i zmęczone łupieże popadały jak kawki:) Teraz smacznie śpią, a ja mam parę chwil dla siebie.




post signature

niedziela, 9 września 2012

Ostatnie dni lata - fotorelacja

Korzystamy intensywnie z ostatnich ciepłych dni:) Spacery w letnim słońcu i dzikie zabawy na placu zabaw już niedługo pozostaną tylko miłym wspomnieniem.



W ten weekend, jako dodatkowa atrakcja, trafiła nam się nawet karuzela. Łupieże, jak łatwo się domyśleć, są zachwycone i non stop ciągną nas w stronę wesołego miasteczka.


Równie fajne, jak karuzela jest bujanie się na lianach:) Biedna wierzba płacząca jest już w opłakanym stanie. A ja tylko czekam, kiedy sąsiedzi nas opieprzą za dewastację drzewa - poniekąd zresztą słusznie:)


post signature

niedziela, 6 maja 2012

Wyprawa do lasu - fotorelacja

Wczorajsze popołudnie spędziliśmy w lesie. Trochę podgryzały nas komary, ale generalnie było bardzo fajnie. Wszystko odbyło się według scenariusza Lenki, tzn. był kocyk, było picie i kanapki, były zabawy z piłką i oglądanie chmurek na niebie:)
- Patrz, Mamusiu, patrz - krzyczała Lenka - ta duża chmura jest podobna do smoka!
Na to odzywał się Nikodem:
- Ty, głupia, Ty! Ta chmura jest raczej podobniejsza do barana!


sobota, 28 kwietnia 2012

Popołudnie w parku - fotorelacja

Zaraz po obiadku wybraliśmy się na długi spacer do parku. Pogoda była naprawdę wspaniała, słońce przygrzewało i nawet dosyć ostro opalało.


Trochę czasu spędziliśmy na placu zabaw, a potem tarzaliśmy się w trawie i zbieraliśmy wiosenne kwiatki.


Gapiliśmy się na pływające stadko kaczek i udało nam się zobaczyć posilającą się wiewióreczkę:)


Łupieże chciały oczywiście podejść bliżej i spłoszony wiewiór uciekł na drzewo.


A po powrocie na osiedle, zmęczeni, ale zadowoleni poszliśmy na zasłużoną pizzę i zimną coca-colę z cytrynką:) Lenka wpałaszowała dwa kawały, Nikodem, rzecz jasna, zjadał same brzegi pizzy z sosem pomidorowym.


Po kąpieli diabły padły, jak kawki i teraz chrapią. Nie ma to, jak dobrze zmęczyć dzieci:)))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj