W ten weekend, jako dodatkowa atrakcja, trafiła nam się nawet karuzela. Łupieże, jak łatwo się domyśleć, są zachwycone i non stop ciągną nas w stronę wesołego miasteczka.
Równie fajne, jak karuzela jest bujanie się na lianach:) Biedna wierzba płacząca jest już w opłakanym stanie. A ja tylko czekam, kiedy sąsiedzi nas opieprzą za dewastację drzewa - poniekąd zresztą słusznie:)








