Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 marca 2013

Moja pierwsza domowa pizza!

W zeszłym tygodniu wybraliśmy się na pizzę. Osobiście mogę się obejść bez tego typu jedzenia, jednak od czasu do czasu miło jest zrobić rodzinny wypad do lokalu na zimną pepsi i jakieś żarełko:)
Tradycyjnie zamawiamy pizzę z serem, szynką i pieczarkami. Nikodem zjada same skórki wymazane sosem pomidorowym, Lenka je normalnie:)

W tym tygodniu Nikodem znowu zapragnął iść na pizzę. Niestety był kaszlący, miał stawiane bańki (TUTAJ) i taką wyprawę uznałam za zbyt ryzykowną dla Jego zdrowia. Stanęło na tym, że pizzę zrobimy w domu:)

niedziela, 27 maja 2012

Intensywna niedziela - fotorelacja

Pogoda dziś ładna, więc koło południa przyszło nam do głowy, żeby zabrać dzieciaki nad zalew. Spontaniczne wypady bywają zazwyczaj bardzo udane i taki też był nasz dzisiejszy:)
Wylegiwaliśmy się na kocyku, dzieciaki brodziły sobie przy brzegu w wodzie po kostki, ganiały łabędzie i kaczki, grały w piłkę.


Potem były zdjęcia z żubrem, lody, kulki i zjeżdżalnia - łupieże potrafią człowieka skutecznie naciągnąć na tysiąc dwieście atrakcji:) I przy okazji zrujnować!


Nie zabrakło oczywiście konsumpcji na świeżym powietrzu - na pierwszy ogień poszła pizza. Apetyty zdecydowanie dopisywały, co bardzo mnie cieszy:)


Potem obowiązkowo plac zabaw, bo tego zabraknąć przecież nie może.





A w drodze powrotnej już tylko fontanna na rynku i lodowe koktajle w knajpie.


Atrakcji była taka moc, że Lenka padła niemalże zaraz po powrocie do domu - ledwo zdążyliśmy Ją wykąpać. Nikodem - terminator kazał się jeszcze zabrać przed blok na rower, ale też już dogorywa:) Szwenda się, jak potłuczony i nie wie, co ma ze sobą zrobić. Pewnie też zaraz padnie.
To była bardzo intensywna niedziela...

sobota, 28 kwietnia 2012

Popołudnie w parku - fotorelacja

Zaraz po obiadku wybraliśmy się na długi spacer do parku. Pogoda była naprawdę wspaniała, słońce przygrzewało i nawet dosyć ostro opalało.


Trochę czasu spędziliśmy na placu zabaw, a potem tarzaliśmy się w trawie i zbieraliśmy wiosenne kwiatki.


Gapiliśmy się na pływające stadko kaczek i udało nam się zobaczyć posilającą się wiewióreczkę:)


Łupieże chciały oczywiście podejść bliżej i spłoszony wiewiór uciekł na drzewo.


A po powrocie na osiedle, zmęczeni, ale zadowoleni poszliśmy na zasłużoną pizzę i zimną coca-colę z cytrynką:) Lenka wpałaszowała dwa kawały, Nikodem, rzecz jasna, zjadał same brzegi pizzy z sosem pomidorowym.


Po kąpieli diabły padły, jak kawki i teraz chrapią. Nie ma to, jak dobrze zmęczyć dzieci:)))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj