wtorek, 23 października 2012

Kurka...

Pojutrze u Nikodema w grupie odbędzie się Koncert Jesienny dla rodziców. W związku z tym od tygodnia słyszę, że potomek mój będzie robił za kurkę i ma ubrany na żółto. Trochę mnie zdziwiło, bo żółty to raczej jest kurczak, a nie kurka, ale może dziecko coś tam pomieszało. Specjalnie nie wnikałam, jak na żółto, to na żółto:)
Garderobę miałam już wstępnie przemyślaną, ale dzisiaj po południu Nikodem zaskoczył mnie informacją, że na jutro ma przynieść czapkę kurki. O cholera!!! No nic, myślę sobie, weźmiemy żółtą czapkę z daszkiem, daszek przerobimy na dziób i będzie super.
Kazał mi jeszcze kupić żółty karton, że niby do tej czapki. Miałam wprawdzie swoją koncepcję na nakrycie głowy dla kurki, ale co mi tam, może dziecko ma rację. Poszliśmy do papierniczego i nabyliśmy kawał żółtego kartonu. Wciąż nie dawało mi to nic do myślenia...
Po powrocie do domu zaczęłam przeglądać internet w celu znalezienia najprostszej metody na wykonanie kurzego dzioba. Wołam łupieża, żeby pooglądał i coś sobie wybrał. Nikodem ogląda, ogląda, ogląda i w końcu mówi:
- No fajne Mama, ale to są normalne kurki, a ja mam być przebrany za takiego grzybka - kurkę.
- Że co???
- No co Ty, Mamo! Za grzybka! Przecież to jest Koncert Jesienny!!!
O żesz w mordę, niech to jasny szlag trafi! Grzybek, cholera jasna, a ja durna myślałam, że kurka, to kurka! Tak się można z dzieckiem dogadać. Myślałam, że Go normalnie rozniosę!!!
I weź tu człowieku, zrób teraz na szybko czapkę grzybka i do tego jeszcze jakiejś cholernej kurki! Żeby chociaż muchomorek, albo jakiś tam podgrzybek, to by było łatwiej. Ale nie, musi być, w mordę go i nożem, KURKA!
Namęczyłam się, namyślałam, nagimnastykowałam, nawycinałam, nakleiłam i wreszcie wyszło mi coś w miarę podobnego (taką mam nadzieję) do tej cholernej kurki.


Czapka robiona na szybko, z mocno ograniczonych materiałów (chwała dziecku za ten żółty karton!), trochę niedopracowana i nie do końca jestem z niej zadowolona, ale może obleci...
Kurki im się, w mordę, zachciało!!!
post signature

poniedziałek, 22 października 2012

Naklejkowe Candy:)

Blog Oskar i ja oraz Ściana jak marzenie organizują fajne naklejkowe candy:) Do wygrania są piękne naklejki na ścianę do pokoju dziecięcego. Polecam!!!



http://oskarija.blogspot.com/2012/10/zapraszam-wszystkich-do-naklejkowego.html
post signature

Dziurkacze ozdobne

Od dzisiaj w Biedronce są do nabycia dekoracyjne dziurkacze do papieru. Trzy sztuki za oszałamiającą cenę 9,99 zł. Oczywiście zakupiłam:)


Dostępne są różne wzory. Ja wybrałam zestaw z jednym większym dziurkaczem do ozdabiania narożników i dwoma mniejszymi: z motylkiem i odciskiem łapy. Dałam łupieżom kolorowy papier i teraz szaleją z dziurkowaniem, produkując przy okazji tonę kolorowego konfetti:)


post signature

niedziela, 21 października 2012

Jeszcze raz jesiennie...

To być może nasz ostatni taki piękny, jesienny spacer. Zdaje się, że idzie ochłodzenie:(
Ale nie ma co narzekać. Jesień w tym roku mieliśmy po prostu bajeczną:)


To pewnie także ostatnia w tym roku możliwość poopalania się na balkonie i popuszczania sobie baniek mydlanych:)


Miłego niedzielnego popołudnia życzę!
post signature

Mucha w Mucholocie

Ostatni hit moich dzieci! Leci u nas prawie na okrągło i zaczynam mieć tej "Muchy..." powyżej uszu:)


post signature

Ciasto dyniowe

Dyniowego szaleństwa ciąg dalszy!
Dynia została wykorzystana na potwora, pestki uprażone i prawie zjedzone:) Pozostał nam już tylko miąższ, z którego zrobiliśmy pyszne ciasto dyniowe...

Do wykonania ciasta dyniowego potrzebne są:
- 2 szklanki mąki,
- 1 szklanka cukru,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej,
- 1 cukier waniliowy,
- ok. 40 dkg miąższu dyni,
- 1/2 szklanki oleju,
- 3-4 jajka,
- cukier puder do posypania,

Bierzemy do ręki mikser i ubijamy jajka z cukrem. Dodajemy mąkę i olej, następnie proszek do pieczenia, cukier waniliowy i sodę. Miksujemy intensywnie, dodając stopniowo mocno rozdrobniony miąższ dyni (można go zetrzeć na tarce lub pokroić nożem). Całość wylewamy na blachę wyłożoną papierem lub folią do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy przez około godzinę. Na koniec posypujemy cukrem pudrem i gotowe.


Ciasto jest naprawdę pyszne, bardzo miękkie i wilgotne. Łupieże wsuwają, aż Im się uszy trzęsą:)
W ten oto sposób cała nasza dynia została maksymalnie wykorzystana!!!

Za cukier waniliowy wykorzystany do produkcji ciasta dziękuję firmie Winiary:D


post signature

sobota, 20 października 2012

Jak wypatroszyć dynię na Halloween?

Dzisiejszy dzień zdecydowanie upływa nam pod znakiem dyni:) Nasz dyniowy potwór jest wynikiem mocno niezgodnej współpracy łupieży:



Aby wykonać dyniowego potwora należy przede wszystkim zakupić, lub własnoręcznie wyhodować dynię! My warzywo po prostu kupiliśmy:


Kolejnym krokiem jest wybranie odpowiedniego szablonu i odrysowanie go na dyni. Łupieże zażyczyły sobie: trójkątne oczy, okrągły nos i wredne zęby.



Teraz należy upitolić dyni głowę, czyli odciąć jej czubek. Ja uparłam się na zygzaka i muszę stwierdzić, że ten wzorek jest strasznie pracochłonny!

Potem pozostaje już tylko wypatroszenie dyni i wycięcie elementów twarzy - oczu, nosa i ust. W życiu tak się nie umęczyłam, jak przy wycinaniu tego cholerstwa. Dynia jest dosyć twarda, trzeba mieć bardzo ostry nóż i jednocześnie trzeba bardzo uważać, żeby cięcie nie poszło za daleko. Po wielu godzinach męczarni udało mi się uzyskać pożądany efekt:


Na koniec wystarczy umieścić w środku świeczkę i poczekać, aż się ściemni. Efekt jest naprawdę powalający!!!




post signature

Prażymy pestki dyni

Nabyłam dynię. Dosyć pokaźny okaz! Dynię nabyłam oczywiście w celu zrobienia dyniowego potwora na Halloween:)
Ponieważ w dobie kryzysu nic nie powinno się marnować, zamierzamy wykorzystać całą dynię od stóp do głów. Powłokę zewnętrzną tego uroczego warzywka przerobimy na potwora, miąższ wykorzystamy do wykonania dyniowego ciasta a pestki sobie uprażymy:)
W celu uprażenia dyniowych pestek myjemy je bardzo dokładnie w zimnej wodzie. Oczyszczone pestki pozostawiamy do wysuszenia.

Blachę wykładamy folią do pieczenia i wysypujemy na nią pestki. Całość delikatnie solimy i skrapiamy olejem.


Tak przygotowaną blachę wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy na złoty kolor przez około 20 minut od czasu do czasu mieszając.
Następnie pestki studzimy i przesypujemy do szczelnie zamykanego pojemniczka lub konsumujemy na miejscu:)

post signature

Niespodziewany gość...

Przed chwilą przez uchylone okno wpadł nam do kuchni ptaszek! Jak wcelował w to uchylone okno - nie wiem. W każdym bądź razie szamotał nam się po kuchni przerażony i zdezorientowany.

Tłukł się o okna i o szafki kuchenne. Pobiegłam szybko i otworzyłam mu okno, ale biedak był tak wystraszony, że nie mógł w to otwarte okno wcelować:(


Całą sytuację dodatkowo komplikował polujący na biednego ptaszka kot. Nijak nie mogłam wygonić wstrętnego sierściucha z kuchni. Wizja polowania na żywe śniadanie była silniejsza niż moje krzyki! Raz nawet udało jej się pacnąć wypłoszonego ptaszka łapą.


Na szczęście, po wielu wysiłkach i próbach wcelowania w odpowiednie okno, ptaszkowi udało się w końcu wylecieć na wolność. Biedactwo, przeżyło chyba życiową traumę:(
Kotka musiała obejść się smakiem i chodzi teraz obrażona i bardzo niezadowolona z życia:P
post signature

piątek, 19 października 2012

Jak wytępić wszy???

Wczoraj w przedszkolu, w grupie Nikodema, dostałam karteczkę informującą o zauważonej wśród dzieci wszawicy! Karteczka zawierała prośbę o dokładne sprawdzanie stanu owłosienia głów małoletnich w celu zapobieżenia ewentualnej epidemii.
Od wczoraj bardzo intensywnie i skrupulatnie przeczesuję włosy moich dzieci. Od wczoraj, równie intensywnie, przeczesuję internet w poszukiwaniu wszelkich informacji na temat tych uroczych stworzonek. Od wczoraj wiem, że: "Samice wszy są większe od samców, jaja, tzw. gnidy przyklejają do włosów. Po ok. 6 dniach z jaj wylęgają się larwy przypominające wyglądem i sposobem odżywiania osobniki dorosłe" - źródło: Wikipedia.
Wiem również, że: "Wszy mogą zagnieździć się w każdym rodzaju włosów, nie ma znaczenia ich długość ani gęstość. Nie chroni przed nimi regularne mycie głowy. Bardzo łatwo przechodzą z człowieka na człowieka Wesz żyje 7-10 dni, ale każdego dnia składa ok. 10 jajeczek (tzw. gnid). Z jaja po kolejnych 7-10 dniach wykluwa się następna dorosła wesz. Może przeżyć bez pożywienia (na meblach, w pościeli) do 48 godzin" - źródło: www.edziecko.pl.
Z tego właśnie portalu zaczerpnęłam wszelkie niezbędne informacje dotyczące walki z insektami. W przypadku zagrożenia, lub stwierdzenia wszawicy u dziecka należy mianowicie:

Gryzmoły od CzuCzu i Babylandii

No i mamy nasze "Gryzmoły..." od CzuCzu :) Dotarły do nas dzisiaj szczęśliwie. Przypominam, że jest to nasza wygrana w konkursie organizowanym przez blog Babylandia . W udziale przypadła nam część pt. "Gryzmoły w wolnej chwili".


Według informacji zawartej na okładce "Gryzmoły w wolnej chwili" powstały wyłącznie po to, aby zapewnić uciechę wszystkim rodzicom i dzieciom! 140 stron zaskakujących pomysłów na kreatywne gryzmolenie:) To doskonały sposób na ćwiczenie wyobraźni i zdolności manualnych, a przede wszystkim - świetna zabawa.
No i faktycznie zabawa zapowiada się przednia!!!

czwartek, 18 października 2012

Zabawa Photoshopem

Na swoje własne nieszczęście przywlokłam sobie do domu i zainstalowałam na kompie Photoshopa. Nauka programu i ćwiczenia tak mnie wciągnęły, że nie mam już czasu na nic innego:) Naprawdę pasjonujące zajęcie!
Na razie opanowuję podstawy i tworzę sobie takie np. obrazki:

Zdjęcie przed obróbką

Zdjęcie po obróbce
Jak tylko oderwę się od ćwiczeń i poznawania nowych, niezliczonych możliwości Photoshopa opiszę dokładnie, w jaki sposób uzyskać taki efekt. A na razie wracam do ćwiczeń:)

post signature

poniedziałek, 15 października 2012

Koniec świata - znowu wygrałam:)

To jest po prostu statystycznie niemożliwe!!! Ja, która nigdy w życiu nic nie wygrałam, w tym miesiącu po prostu przeszłam sama siebie - znowu wygrałam:)))
Tym razem zostałam wylosowana w konkursie zorganizowanym przez blog: Babylandia


Zadanie polegało na rozwiązaniu krzyżówki, z którą poradziliśmy sobie śpiewająco:) Nagrodami są Gryzmoły od CzuCzu (https://www.facebook.com/czuczuboy).



Już nie mogę się doczekać, zapowiada się świetna zabawa:)
post signature

Krówka Mu i pierwszy zgubiony ząb:)

Dzisiejszego popołudnia odebraliśmy z poczty naszą Krówkę Mu - wygraną w candy na blogu Pod numerem czwartym
Muszę przyznać, że jestem bardzo miło zaskoczona, bo Mu jest dosyć sporych rozmiarów. Myślałam, że jest mniejsza:) Mu jest naprawdę urocza i od razu przypadła Lence do gustu! Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękujemy za piękną przytulankę!


 A w drodze na pocztę Nikodemowi zajadającemu nektarynkę wypadł pierwszy w życiu ząb - dolna jedynka, która bujała Mu się w buzi już ze dwa tygodnie:) Po prostu za którymś gryzem wyjął coś z buzi i pokazując mi, zapytał:
- Mamusiu, czy to jest mój ząb???
No tak, to był ząb!
- Super - stwierdził radośnie Nikodem - jak wrócimy do domu, włożę go pod poduszkę i Wróżka Zębuszka przyniesie mi pieniążka!

"Wypadnięta" dolna jedynka wygląda tak:


A dziura po "wypadniętej" dolnej jedynce tak:


Teraz czekamy na nowego zęba...

post signature
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj