Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chore dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chore dziecko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 grudnia 2012

Wymioty!

Młoda właśnie elegancko zahaftowała całe moje łózko! Zrobiła to tak cichutko, że nawet nie usłyszałam. W pewnej chwili po prostu przyszła do mnie i żałosnym głosikiem powiedziała:
- Mamusiu, rzerzygałam...
Szybciutko przebraliśmy Młodą, zmieniliśmy pościel i zapakowaliśmy Ją do łóżka. Mam nadzieję, że to nie początek jakiegoś wirusowego choróbska! Bidulka, bardzo szybko zasnęła.
W związku z tym pytam grzecznie mojego potomka:
- Syneczku! Jak Wam kupię nową pościel w Zygzaki, kucyki, Hello Kitty, spaidermeny czy cokolwiek tam sobie życzycie, to będziecie w końcu spać, jak wszystkie normalne dzieci, w swoich łóżeczkach i zarzygiwać swoją pościel, a nie moją???
Nikodem zamyślił się na kilka dobrych sekund, po czym zadumany odpowiedział:
- Kto wie...
Filozof, cholera jasna, się znalazł:)

post signature

poniedziałek, 29 października 2012

Chorobowo...

Choróbsko dopadło i nas:( A właściwie na razie tylko Nikodema. Całą noc dusił się, jak ostatni gruźlik. Nie ma wprawdzie gorączki, ani kataru, ale kaszel ma okropny. Chyba wczorajsze śnieżne szaleństwa wychodzą Mu bokiem!
Wobec powyższego nie poszłam dzisiaj do pracy i wybieramy się do lekarza. Oczywiście pod warunkiem, że uda mi się zapisać do pediatry. Dodzwonienie się do przychodni w poniedziałek o godzinie 8.00 rano graniczy bowiem niemal z cudem...

źródło: internet

post signature

środa, 4 kwietnia 2012

Kaszlący Nikodem

Zadzwonili dzisiaj do mnie z przedszkola, że Nikodem strasznie brzydko kaszle. Poleciałam w te pędy i faktycznie - dycha, jak stary gruźlik. Okropne, męczące, suche kaszlisko:( I to praktycznie bez żadnej niemalże przerwy.
Polecieliśmy do lekarza - diagnoza: zapalenie oskrzeli. Dostał antybiotyk i syrop. I przykazanie leżenia w łóżku, hehehehe. Chyba, jak Go przywiążę:)
Nikodem bardzo zadowolony, bo u lekarza dostał oczywiście naklejkę, a w aptece wyłudził próbki żelek witaminek i cały stos malowanek (bo jeszcze dla siostry).
Zwolnienia nie brałam. Na czwartek i piątek wzięłam sobie urlop i będziemy siedzieć w domu. Pogoda i tak do spacerów nie zachęca, więc przynajmniej nie będzie Mu żal słoneczka:) Może uda mi się w końcu w spokoju dokończyć robienie porządków, chociaż na razie się nie zapowiada, bo zostałam zapędzona do układania puzzli:)

czwartek, 23 lutego 2012

Dopadło nas choróbsko:(((

Wczoraj koło południa dostałam w pracy telefon z przedszkola: Nikodem zasnął na stole, nad malowanką! Nie ma gorączki, wręcz przeciwnie, jest zimny jak lód, ale strasznie się poci! Wreszcie zrozumiałam pojęcie "zimne poty". Narzekał na ból brzucha, teraz śpi na fotelu i sprawia wrażenie, jakby stracił przytomność.
 Zimne poty oblały również mnie!!! Nikodem prawie nigdy nie choruje, to raczej Lenka dawała nam do wiwatu ciągłymi zapaleniami płuc rozwijającymi się błyskawicznie, praktycznie bez żadnych objawów.
 Natychmiast zadzwoniłam do Dziadka, żeby Go odebrał z przedszkola, następnie zadzwoniłam do przychodni, umówiłam się na wizytę - oczywiście, pierwszy wolny numerek godzina 16.10. Trudno, niech będzie. Zwolniłam się z pracy i pędem po Młodą do przedszkola i do Dziadka.
Kiedy weszłam, Nikodem spał. Wyglądał okropnie, na Jego widok serce mi prawie stanęło. Leżał płasko na plecach, ręce miał wyciągnięte wzdłuż ciała, nie poruszał się. Oddychał ciężko, był cały blady, pod oczami miał głębokie szare cienie, był przerażająco zimny i do tego mocno spocony. Nie mogłam Go dobudzić! Dziadek zastanawiał się nawet nad wezwaniem pogotowia.
W końcu trochę oprzytomniał i zażądał picia. Wypił duszkiem dwie szklanki mięty i powoli zaczął dochodzić do siebie. Zjadł nawet kisiel przygotowany przez Dziadka i kawałek suchego chleba. Ciągle narzekał na ból brzucha.
Pojechaliśmy do przychodni. Pani doktor stwierdziła, że to jakaś wirusowa żołądkówa, która musiała się zacząć ostrą kolką zwalającą z nóg. Dostał Debridat, probiotyk i przykazanie ścisłej diety. Ja dostałam zwolnienie do piątku.
Po powrocie do domu zjadł bułkę z masłem, jeszcze jeden kisiel, zażył lekarstwa i poszedł spać. Dzisiaj wstał o 6.20 i już jest lepiej. Mówi wprawdzie, że jeszcze boli Go brzuszek, ale wygląda zdecydowanie zdrowiej. Właśnie gotujemy rosołek.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj