Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naleśniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naleśniki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 marca 2013

Talerzyki i miseczki

Łupieże ciągle chcą mieć coś nowego. Cieszy Ich dosłownie wszystko. Ostatnio w Tesco wypatrzyli sobie zestaw kolorowych talerzyków i miseczek oraz podkładkę na stół. Ponieważ cena była przystępna, dokonaliśmy zakupu.

Zestaw czterech różnokolorowych talerzyków kosztował 3,99 zł, tyle samo zestaw czterech miseczek. Podkładka na stół w gruszki kosztowała 3,49 zł.
Naczynia doskonale nadają się do zabawy, jak również do normalnego na nich jedzenia. W dniu dzisiejszym łupieże skonsumowały na tej zastawie po wielkim naleśniku z jogurtem truskawkowym i górą bitej śmietany, bo tak lubią najbardziej:)



post signature

niedziela, 26 sierpnia 2012

Tadek Niejadek

Wielokrotnie już pisałam o awersji Nikodema do jedzenia. Dziecko moje starsze żyje głównie pokarmem płynnym (dużo pije) i powietrzem:) Niewiele jest produktów, które Nikodem zjada. Niemniej jednak Jego jadłospis troszeczkę się ostatnio poszerza (chociaż, jak na mój gust, zdecydowanie za wolno).
Jeśli chodzi o śniadania czy kolacje sprawa jest w miarę do ogarnięcia. Nie tyka wprawdzie żadnych wędlin czy pasztetów (wegetarianin z urodzenia!), ale za to chętnie pochłania wszelkiego rodzaju płatki, czasami z łaski zje jajecznicę lub parówki na ciepło. Ostatnio upodobał sobie także chrupiący chlebek z patelni.
Gorzej wygląda natomiast temat obiadów! Tutaj pole manewru mam zdecydowanie ograniczone. Jedyną akceptowaną przez Nikodema zupą jest w tej chwili rosół. Jeszcze niedawno jechał wyłącznie na pomidorowej, ale pewnego pięknego dnia stwierdził, że pomidory Mu szkodzą i przerzucił się na rosołek, na który nawiasem mówiąc nie mogę już patrzeć.
Na drugie danie z mięs toleruje wyłącznie kotlety mielone. Najlepiej bez żadnych dodatków typu ziemniaki czy też inny makaron. Nie można się wszak przejadać i zjedzenie kotleta na obiad w zupełności wystarczy. O surówkach nawet nie marzę. Ze schabowego objada tylko panierkę.
Od czasu do czasu wyraża chęć na zjedzenie makaronu z gulaszem, tylko bez gulaszu! Tzn. ma być makaron polany sosem i broń Boże żadnego mięsa. Raz na pół roku ma apetyt na pierogi z mięsem, a raz na kwartał na naleśniki. Ryżu nie toleruje (pewnie Mu szkodzi), natomiast o dziwo, czasami je kaszę gryczaną.
Ostatnio próbowałam przekonać Go do pieczonego udka kurzęcego i nawet trochę go pojadł, ale szybko Mu przeszło. Jak większość dzieci, uwielbia za to frytki, koniecznie z ketchupem.
Wczoraj, ku mojemu wielkiemu zdumieniu, zjadł zapiekankę makaronową z mięsem mielonym. I to nawet całkiem sporo!
Generalnie Nikodem zjada normalny, porządny obiad średnio raz na tydzień. Jestem wtedy naprawdę przeszczęśliwa! Bywają dni, kiedy jego całodzienny jadłospis stanowi suchy chleb, jakiś danonek i kilka owoców.
Syropów na apetyt wypił już całe hektolitry - żaden nie działa. Wszystkie badania ma w normie i ani śladu anemii. Pani doktor twierdzi, że ten typ już tak ma i trzeba się po prostu z tym pogodzić. Dopóki badania są w normie, nie ma się czym przejmować i trzeba po prostu czekać, aż sam zdecyduje się jeść.
Czekam więc z utęsknieniem na chwilę, kiedy moje dziecko przybiegnie do mnie i powie mi, że jest głodne. Naprawdę ciężkie jest życie mamy niejadka. A najbardziej wkurzające są pełne współczucia komentarze innych, że On taki malutki, taki chudziutki i w ogóle chyba zabiedzony. Szlag mnie po prostu trafia, bo dobrze wiem, że dziecka na siłę nakarmić się niestety nie da:(

post signature



sobota, 7 lipca 2012

Nie do wytrzymania...

Termometr wskazuje 45 stopni ciepła, upał jest wprost  nie do wytrzymania. Wiatrak kręci się pełną parą, ale doprawdy niewiele daje ochłody. Trzeba by chyba ryj w niego wsadzić, to może coś by pomógł. Jest naprawdę koszmarnie:( Ja rozumiem, że lato jest właśnie po to, żeby  było upalnie, ale może bez  przesady:)


Na śniadanie przyrządziłam łupieżom truskawkowe naleśniki. Zażyczyły sobie, żeby je polać jogurtem, bo  takie dają w przedszkolu. No więc polałam. Zjadły po jednym i mają dosyć. Generalnie w te upały mają kiepski apetyt, ale specjalnie m nie to nie dziwi.


Największy problem stanowią oczywiście obiady, bo zjedzenie czegoś na ciepło przyprawia moje dzieci o mdłości. Pomysłów na obiady na zimno jakoś mi brakuje. Chłodnik odpada w przedbiegach, zupy owocowej za bardzo jeść nie chcą, pierogi z jagodami również nie przypadły Im za bardzo do gustu:( Wielka szkoda, bo osobiście uwielbiam pierogi z jagodami!
Na razie łupieże siedzą w wannie i zażywają ochłody. Wanna z chłodną wodą to chyba jedyne miejsce, w którym można przeżyć dzisiejszy dzień:)


Najbiedniejszy w tym wszystkim jest jednak kot, który po prostu nie wie, co ma ze sobą zrobić. Szwenda się leniwie całymi dniami po domu i wyszukuje chłodniejszych miejsc. Wypija hektolitry wody i mleka, ale chyba niewiele mu to pomaga.


No cóż - lato w pełni:)))

piątek, 1 czerwca 2012

Nie zadawaj głupich pytań!

Wszelkie mądre poradniki dla matek zalecają, żeby dawać dzieciom możliwość samodzielnego wyboru, np. ubrania do przedszkola, czy jadłospisu na obiad. Jasne! Może to i słuszne i może się sprawdza przy pojedynczym potomku.
W przypadku łupieży zadawanie pytań w stylu "wolisz to, czy to?" nieuchronnie prowadzi do kłótni, karczemnej awantury a czasami nawet rękoczynów:)
Nauczona doświadczeniem staram się takich głupich pytań nie zadawać. Niemniej jednak, czasami, niechcący, coś takiego mi się nieopatrznie wymknie.
No i ostatnio chlapnęłam:
- Co chcecie na obiad? - i tu zamiast ugryźć się w język, wyrwałam się z propozycjami - Może zrobimy naleśniki? Albo usmażymy sobie frytki?
No i się zaczęło!
- Ja chcę frytki - to Lenka.
Nikodem, chociaż w zasadzie też pewnie wolałby frytki, na przekór siostrze stwierdza:
- A ja chcę naleśniki!
- Frytki, Mamuś, frytki!
- A nie, bo naleśniki!
W rezultacie na obiad ugotowałam rosół i wszyscy byli zadowoleni:)
Dzisiaj znowu zapomniałam o złotej zasadzie i głupio zapytałam, czy włączyć na dvd nieśmiertelne: "Pingwiny z Madagaskaru", czy może "Pinokia". Już w połowie zadawania pytania zauważyłam dziki błysk w oczach łupieży i zrozumiałam, że popełniłam błąd:) Na twarzach wypisane mieli oczekiwanie, burza mózgów była dosłownie wyczuwalna, prawie widziałam, jak przez Ich małe główki przemykają lotem błyskawicy myśli - co powie brat/siostra? niech się odezwie pierwsza/szy, ja odpowiem przeciwnie!
Nie czekając na rozlew krwi, włączyłam pierwszą z brzegu bajkę. Padło na "Ale cyrk". Po pięciu sekundach wszelkie spory i kłótnie ucichły, a łupieże z zapartym tchem, bardzo zgodnie śledziły przebieg akcji.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj