Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pingwiny z Madagaskaru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pingwiny z Madagaskaru. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 stycznia 2013

Julian inspiruje:)

Nikodem zrobił kupę. Wyszedł z kibla i na melodię z jednego z odcinków "Pingwinów z Madagaskaru" odśpiewał kompozycję własną:

Ile razy kupę chcę, tyle razy w kiblu tkwię
To nie sensacja aha
Dziecięca kupacja aha
I to normalne że aha
Woda spuszczona jest aha

Inspiracja tutaj:

źródło: youtube

Ten dzieciak mnie normalnie co dzień zadziwia:) Poeta się znalazł, cholera jasna:)
Chociaż w sumie, nie od dzisiaj wiadomo, że największe talenty rodzą się na posiedzeniu w sraczu!
post signature

czwartek, 21 czerwca 2012

Kiedy boli brzuszek...

Dziś w nocy była piękna burza:) Około godziny 1:00 obudziły mnie grzmoty tak silne, że myślałam, iż cały blok wali mi się na głowę:) Momentalnie włączyły się alarmy we wszystkich okolicznych samochodach. Przez myśl przemknęła mi myśl o praniu wiszącym na balkonie, ale szybko zrezygnowałam z pomysłu zrywania się w środku nocy celem sprzątania ciuchów ze sznurków. Lało, jak z cebra, więc i tak było już za późno:)
Burza przewalała się nad moją głową prawie przez godzinę, momentami przygasały uliczne latarnie, grzmiało, błyskało, samochody wyły. Obudziłam się z bólem głowy i uczuciem całkowitego niewyspania. Po burzy nie było nawet śladu. Ziemia zdążyła wyschnąć w porannym słońcu, nawet na chodnikach i ulicach nie było kałuż.
Około godziny 14.00, kiedy sumiennie oddawałam się pracy, zadzwonił mój telefon. Za każdym razem, gdy na wyświetlaczu widzę napis "Przedszkole" serce podchodzi mi do gardła i przed oczami  staje mi milion różnych katastrof, sceny mrożące krew w żyłach, połamane ręce i nogi, rozbite głowy i generalnie pogotowie ratunkowe w roli głównej!
Okazało się, że Nikodem skarży się na ból brzucha, jest blady i osowiały i ma ponad 37 stopni gorączki, nie zjadł obiadu, słania się na nogach i jest absolutnie nie do życia. Jak zawsze, w takich przypadkach, zadzwoniłam szybko do Dziadka. Jak zawsze, w takich przypadkach, Dziadek był niezawodny (dziękuję, Tato!) i momentalnie odebrał Nikodema z przedszkola. Łupież od razu wylądował w łóżku, dostał do picia miętę z żurawiną i odleciał. Przespał cały czas, aż do mojego powrotu z pracy, czyli ponad dwie godziny. Po przebudzeniu czuł się zdecydowanie lepiej.
Teraz leży w łóżku, ogląda "Pingwiny z Madagaskaru", popija miętę z żurawiną i czeka na, zawsze niezawodny w takich sytuacjach, domowy rosołek:)

piątek, 1 czerwca 2012

Nie zadawaj głupich pytań!

Wszelkie mądre poradniki dla matek zalecają, żeby dawać dzieciom możliwość samodzielnego wyboru, np. ubrania do przedszkola, czy jadłospisu na obiad. Jasne! Może to i słuszne i może się sprawdza przy pojedynczym potomku.
W przypadku łupieży zadawanie pytań w stylu "wolisz to, czy to?" nieuchronnie prowadzi do kłótni, karczemnej awantury a czasami nawet rękoczynów:)
Nauczona doświadczeniem staram się takich głupich pytań nie zadawać. Niemniej jednak, czasami, niechcący, coś takiego mi się nieopatrznie wymknie.
No i ostatnio chlapnęłam:
- Co chcecie na obiad? - i tu zamiast ugryźć się w język, wyrwałam się z propozycjami - Może zrobimy naleśniki? Albo usmażymy sobie frytki?
No i się zaczęło!
- Ja chcę frytki - to Lenka.
Nikodem, chociaż w zasadzie też pewnie wolałby frytki, na przekór siostrze stwierdza:
- A ja chcę naleśniki!
- Frytki, Mamuś, frytki!
- A nie, bo naleśniki!
W rezultacie na obiad ugotowałam rosół i wszyscy byli zadowoleni:)
Dzisiaj znowu zapomniałam o złotej zasadzie i głupio zapytałam, czy włączyć na dvd nieśmiertelne: "Pingwiny z Madagaskaru", czy może "Pinokia". Już w połowie zadawania pytania zauważyłam dziki błysk w oczach łupieży i zrozumiałam, że popełniłam błąd:) Na twarzach wypisane mieli oczekiwanie, burza mózgów była dosłownie wyczuwalna, prawie widziałam, jak przez Ich małe główki przemykają lotem błyskawicy myśli - co powie brat/siostra? niech się odezwie pierwsza/szy, ja odpowiem przeciwnie!
Nie czekając na rozlew krwi, włączyłam pierwszą z brzegu bajkę. Padło na "Ale cyrk". Po pięciu sekundach wszelkie spory i kłótnie ucichły, a łupieże z zapartym tchem, bardzo zgodnie śledziły przebieg akcji.


sobota, 25 lutego 2012

Król Julian rządzi:)))

Łupieże znowu katują "Pingwiny z Madagaskaru".


Stwierdzam kategorycznie, że Król Julian jest nieziemski i jedyny w swoim rodzaju. Jego głupawe teksty po prostu powalają. Przykłady:
  • Co to za jakieś obłąkańcze wrzaski są??? Nie mogę się przez nie skoncentrować na ideale, który sam ucieleśniam.
  • Każden jeden, kto ośmieli się tyknąć moją przepiękną stopę zostanie wygnany won z mojego królestwa.
  • Podoba mi się ta fajna gra. Rozkazuję, że my też będziemy w nią grać. Morris, zamów nam jakieś stroje. Najlepiej coś różowego z marszczonymi rękawkami, ale bez szaleństw. Wystarczy, żeby podkreślały moją męskość.
  • Mój śmiały plan, zgodnie z planem, poszedł zgodnie z planem.
  • Jak mam spożywać swoje królewskie śniadanie, kiedy moje szlachetne zmysły obraża śmierdzący smród ryb, które śmierdzą???
  • Aż mnie telepie z tej ekscytacji!
  • Królem będąc to mam taką władzę, że mogę rozkazać wszystkim duchom i straszydłom, żeby mi stąd won! 
  • Prędko Morris, uszczyp mnie, albo ugryź, albo trzaśnij w twarz i wychłoszcz zadek. 
  • Nadałem się poleconym ekspresem z opcją priorytet premium. Tak podróżują monarchowie! Kto chce dostąpić zaszczytu niesienia moich waliz?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj