Zdjęcia z telefonu, więc jakość taka sobie, ale musiałam Ich uwiecznić:)
O wszystkim i o niczym. O rzeczach ważnych, mniej ważnych i tych zupełnie błahych. Zapiski z codziennego, beztroskiego życia moich diabelskich łupieży: Lenki i Nikodema. "Dzieci najuważniej słuchają, kiedy mówi się nie do nich" — Eleonora Roosevelt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy w błocie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy w błocie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 26 lipca 2012
W czasie deszczu dzieci się nudzą...
Być może niektóre. Moje dzieci w czasie deszczu moczą tyłki w kałużach, taplają się w błocie i łapią do buzi deszczówkę prosto z rynny.
Zdjęcia z telefonu, więc jakość taka sobie, ale musiałam Ich uwiecznić:)
Zdjęcia z telefonu, więc jakość taka sobie, ale musiałam Ich uwiecznić:)
czwartek, 12 lipca 2012
Długo wyczekiwany deszcz
Jeszcze koło godziny 15.00 kot siedział w drzwiach balkonu i tęsknie wypatrywał zbawiennej dla wszystkich zmiany pogody.
A już parę minut później zerwał się wiatr, niebo momentalnie zasnuło się czarnymi chmurami i po wielu dniach upału spadł w końcu i nas zbawienny deszcz! Nie był wprawdzie szczególnie ulewny, ani szczególnie długotrwały, niemniej jednak pozwolił trochę odetchnąć.
Zaraz po deszczu ponownie wyszło słońce a asfalt na ulicach zaczął dosłownie parować. Łupieże złapały kalosze i poleciały oddawać się swojej ulubionej zabawie, czyli dzikim galopom po kałużach i kontrolowaniu stanu miejskiej kanalizacji po deszczu.
A na koniec pozostało już tylko wylanie hektolitrów wody z kaloszy i powrót do domu. Parę kropel deszczu i tyle radości, kto by pomyślał:)))
A już parę minut później zerwał się wiatr, niebo momentalnie zasnuło się czarnymi chmurami i po wielu dniach upału spadł w końcu i nas zbawienny deszcz! Nie był wprawdzie szczególnie ulewny, ani szczególnie długotrwały, niemniej jednak pozwolił trochę odetchnąć.
Zaraz po deszczu ponownie wyszło słońce a asfalt na ulicach zaczął dosłownie parować. Łupieże złapały kalosze i poleciały oddawać się swojej ulubionej zabawie, czyli dzikim galopom po kałużach i kontrolowaniu stanu miejskiej kanalizacji po deszczu.
A na koniec pozostało już tylko wylanie hektolitrów wody z kaloszy i powrót do domu. Parę kropel deszczu i tyle radości, kto by pomyślał:)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















