Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szafa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szafa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Moje dzieci...

Moje dzieci:
-uświadomiły mi, że można być śmiertelnie zmęczonym na hasło "sprzątamy zabawki" a za pięć sekund tryskać niespożytą energią na hasło "idziemy na plac zabaw",
- pokazały, że humor człowieka może zmienić się diametralnie w przeciągu dosłownie chwili bez powodu, bez przyczyny i w ogóle ot tak,
- przekonały, że: jeżeli lubię szczypiorek to można mi go dodawać dosłownie do wszystkiego - do ziemniaków, do parówek na ciepło, do tostów, do sałatki owocowej (yyyyyyyyyy),
- równie sugestywnie przekonały, że jeżeli nie chcę czegoś zjeść, to po prostu tego nie zjem! I nie pomogą tutaj żadne prośby, ani tym bardziej groźby, żadne fikuśne dania, słoneczka na kanapeczkach, serduszka z ziemniaczków ani żadne inne dyrdymały,
- nauczyły mnie wstawania przed wschodem słońca i czerpania radości z pierwszego, porannego śpiewu ptaków - hmmmmmmm, no może nie do końca:)
- pokazały, że można zachwycić się leżeniem przy otwartym balkonie i patrzeniem na strugi płynącego deszczu,
- i uświadomiły, że w czasie burzy w szafie można upchnąć cztery osoby i mimo, że, jak mawiał Kłapouchy: "trochę tu ciasno, ale przytlniasto" i tak jest fajnie:)
Moje dzieci - mimo, że czasami mocno mnie wkurzają, kocham najbardziej na świecie...



post signature

środa, 23 maja 2012

Dzień wolny!

Na jutro wzięłam sobie wolne. Po pierwsze dlatego, że moja biedna, chora noga musi odpocząć. A po drugie dlatego, że jutro w przedszkolu u Lenki o godz. 15.00 jest Dzień Rodziców i znowu musiałabym się zwalniać z pracy, a wolę swojego szefa nie drażnić teraz takimi prośbami, bo ostatnio jest nie w sosie:)
Już mi się jawiło błogie lenistwo przed telewizorem, wylegiwanie się do południa w łóżku z książką w ręku, czytanie blogowych zaległości, pisanie nowych postów z nogą wyciągniętą i wygodnie ułożoną na stu dwudziestu poduszkach. Już byłam w ogródku, już witałam się z gąską...
I niespodziewanie do mojej głowy zaczęły wdzierać się niepokojące myśli o tysiącu zaległych i drugim tysiącu koniecznych do zrobienia czynności. Na mojej liście zadań, zamiast zaplanowanego i zasłużonego odpoczynku pojawiły się prace, które absolutnie nie pomogą mojej nodze w szybkim wyleczeniu.
Są to m. in.:
- zakupy - no przecież trzeba coś jeść,
- pranie - to zawsze jest czynnością zaległą,
- cerowanie - bo nigdy nie ma na to czasu, więc może w końcu jutro się uda,
- zmiana kociego piasku - bo już by wypadało,
- prasowanie - podobnie, jak pranie, zawsze zalega,
- przegląd dzieciowej szafy z ciuchami - hehehehe, syzyfowa praca - to się przyda, tamto jeszcze może kiedyś założy, to się zeszyje, a tamto zaceruje (nie wiem kiedy!),
- zmiana pościeli - bo przecież już trzeba,
- przesadzanie kwiatków - no w tym momencie już przesadziłam...
Zdenerwowałam się i przypomniałam sobie, że wzięłam sobie wolne po to, żeby odpocząć, a nie po to, żeby się zaharowywać. I postanowiłam, że jutro wyciągnę nogę na poduszkach i oddam się słodkiemu lenistwu. Nie kiwnę nawet jednym palcem. Oczywiście poza zakupami, zmianą kociego piasku, praniem... Cholera, beznadziejny przypadek:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj