Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matka pracująca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matka pracująca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 marca 2013

Skoro...

Skoro:

- pracuję 8 godzin dziennie,
- jakąś godzinę zajmuje mi dojazd i powrót z pracy,
- godzinę poświęcam na odstawienie i odebranie łupieży z przedszkola (zwłaszcza zimą),
- kolejną godzinę pochłaniają codzienne zakupy,
- pół godziny dziennie poświęcam na przygotowanie obiadu,
- kolejne pół godziny zajmuje mi jedzenie, karmienie, namawianie do jedzenia i inne tego typu atrakcje,
- około pół godziny, dzień w dzień, prasuję i szykuję łupieżom ciuchy do przedszkola,
- pół godziny zajmują mi codzienne prace porządkowe typu zmywanie czy odkurzanie,
- codziennie co najmniej przez pół godziny czytam dzieciom książeczki,
- około 2 godzin poświęcam na zabawę, oglądanie bajek i naukę z dziećmi,
- co najmniej 2 godziny przeznaczam na buszowanie po internecie,
- pół godziny dziennie poświęcam na czytanie własnych książek,
- około pół godziny muszę spędzić w wannie,
- następne pół godziny muszę poświęcić na kąpiel łupieży,
- co najmniej przez pół godziny dziennie usiłuję uśpić łupieże - Lenka przeważnie zasypia szybko, ale za to Nikodem musi obowiązkowo zdać mi relację z całego dnia,
- po Ich zaśnięciu jeszcze przez jakieś 3 godziny oglądam telewizję,
- załóżmy, że jeszcze pół godziny zajmują mi inne czynności, np. picie kawy czy rozmowy telefoniczne,

to kiedy ja, do jasnej cholery, śpię???

post signature

sobota, 25 lutego 2012

Żłobek - plusy i ... plusy

Wychodzę z założenia, że o ile przedszkole jest niemalże niezbędne do prawidłowego rozwoju dziecka, o tyle żłobek już niekoniecznie.
Nikodem do żłobka nie uczęszczał. Lenkę już niestety z bólem serca i milionem obaw musiałam do tej placówki posłać. Oczywiście czułam się jak wyrodna matka porzucająca swoje dziecko na pastwę losu, niemniej jednak innego wyjścia nie było - trzeba było wracać do pracy.
Dzisiaj jestem zadowolona z tej decyzji, bo wyszła ona mojej Lence na zdrowie. Do żłobka trafiła trzy dni po swoich pierwszych urodzinach. Już po miesiącu uczęszczania zauważyłam, że bardzo Jej się tam podoba. Błyskawicznie opanowała trudną sztukę samodzielnego jedzenia, a w wieku 1,5 roku całkowicie pozbyła się pieluch:)
Żłobek dodał Jej pewności siebie, bo z natury jest bardzo wrażliwa i nieśmiała. Nawiązała pierwsze przyjaźnie i nauczyła się współdziałania i współżycia w grupie. Do dzisiaj rzewnie wspomina swoją ukochaną Ciocię Kingę i pierwszego narzeczonego - Łukasza (a potem jeszcze następnego - Igora).
Z perspektywy czasu stwierdzam, że żłobek pozwolił Jej dosyć łagodnie przejść do rzeczywistości przedszkolnej. Myślę, że byłoby Jej dużo trudniej oswoić się z przedszkolem, gdyby wcześniej nie chodziła do żłobka.
Przez dwa lata uczęszczania mojej pociechy do tej placówki nabrałam szacunku dla pracujących tam osób. Mając problemy z ogarnięciem dwójki dzieci, szczerze podziwiałam "Ciocie" śpiewająco radzące sobie z obsługą dwudziestki dzieci:) Nakarmienie, przebranie czy uśpienie tego całego towarzystwa musiało być niezłą sztuką!
Nie wiem, czy akurat w moim mieście żłobek jest tak wyjątkowy, niemniej jednak przez cały okres pobytu Lenki w tej placówce nie miałam żadnych zastrzeżeń. Dziecko było zadbane, najedzone, wyspane. Każdą nieprawidłowość w zachowaniu dziecka od razu zgłaszano mi telefonicznie - gorączka, ból brzucha, brak apetytu czy inne tego typu problemy.
Zarówno Lenka, jak i ja z rozrzewnieniem wspominamy naszą "żłobkową codzienność":)

Lenka odbiera Dyplom Ukończenia Żłobka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj