Zrobiłam tylko dwie warstwy, bo łupieże nie mogły się już doczekać i strasznie poganiały. Dorzuciłam też trochę bananów. Wyszedł nam różowo-zielono-biszkoptowo-bananowy pyszny zimny deser.
Jest przepyszny, polecam:)
O wszystkim i o niczym. O rzeczach ważnych, mniej ważnych i tych zupełnie błahych. Zapiski z codziennego, beztroskiego życia moich diabelskich łupieży: Lenki i Nikodema. "Dzieci najuważniej słuchają, kiedy mówi się nie do nich" — Eleonora Roosevelt