Ostatnio dzieciaki w przedszkolu codziennie dostawały czteropaka Bakusia o smaku waniliowym. Zdaje się, że producentowi została spora nadwyżka a termin ważności nieubłaganie się kończył, więc upchnęli nadmiar w przedszkolach.
Po dwóch dniach żarcie tych samych serków łupieżom oczywiście zbrzydło i coś trzeba było wykombinować, bo w lodówce wciąż piętrzyły się stosy czteropaków.
Nabyliśmy więc różnokolorowe galaretki, z czeluści lodówki wygrzebaliśmy dwa banany i jedną gruszkę i rozpoczęliśmy produkcję sernika na zimno.
Sposób wykonania:
Galaretkę rozpuszczamy w nieco mniejszej ilości wody, niż ta podana na opakowaniu. Pozostawiamy do ostygnięcia. Do zimnej galaretki dodajemy czteropak (lub dwa) serka homogenizowanego i odstawiamy do lodówki. Pilnujemy, żeby całość za mocno nie stężała. Jeżeli masa ma problemy z tężeniem możemy dodać niewielką ilość żelatyny przyrządzonej według przepisu na opakowaniu. Kiedy masa nieco stężeje dodajemy do niej pokrojone na kawałki dowolne owoce - u nas były to banany i gruszki. Całość wylewamy do tortownicy i wstawiamy do lodówki. Tak samo postępujemy z kolejnymi warstwami sernika. Kolejną porcję wylewamy oczywiście wtedy, kiedy poprzednia jest już mocno związana. Na wierzch dajemy galaretkę i gotowe:)





