Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smażenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smażenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 lutego 2013

Placki ziemniaczane

Trochę odżyliśmy:) Łupieżom wrócił apetyt i zażądały dzisiaj na obiad placków ziemniaczanych. Jak zrobić placki ziemniaczane każdy chyba wie. Wystarczy kilka ziemniaków i kawałek cebuli, które należy zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Przy czym cebulę należy trzeć w głębokiej konspiracji, żeby łupieże pod żadnym pozorem nie zauważyły tego dodatku, bo już cholery nie zeżrą!
Do takiej mamałygi dodajemy jajo, trochę mąki i mieszamy aż do uzyskania dosyć zwartej konsystencji. Solimy i pieprzymy do smaku - to również należy robić w tajemnicy!
Nakładamy łychą na mocno rozgrzany tłuszcz, przypłaszczamy ładnie, żeby nie były za grube i smażymy z obu stron na złoty kolor. Ot i cała filozofia.
Łupieże placki ziemniaczane zżerają zawsze z dużą ilością cukru.


Przy okazji dzisiejszej konsumpcji placków Nikodem odkrył pewną zasadę, którą usłyszałam wykrzyczaną z pokoju będąc w kuchni i smażąc kolejną porcję placków:
- Mamoooooooooooooo! A wiedziałaś, że nie można studzić placków ziemniaczanych dmuchaniem! Bo wtedy cały cukier wypada z talerza!
No nic tylko ubić gada! A tak całkiem przy okazji powiem Wam, że nie cierpię placków ziemniaczanych. Miłej niedzieli:)
post signature

piątek, 26 października 2012

Papirus i ciapkapusta, czyli obiadokolacja doskonała:)

Dzisiejszą naszą obiadokolację stanowiła pierś kurczaka usmażona w papirusie firmy Winiary oraz ciapkapusta, którą kątem oka wyłapałam w ostatnim programie TVN-u  Ugotowani
Ciapkapusta to śląskie danie robione z kiszonej kapusty i potłuczonych ziemniaków. Danie tak banalnie proste, że postanowiłam je przyrządzić:)

CIAPKAPUSTA:
Do przyrządzenia ciapkapusty potrzebne nam jest jedynie pół kilograma kapusty kiszonej i tyle samo (lub nieco więcej, jak kto lubi) ziemniaków. Do tego jeszcze jedna cebula (opcjonalnie wędzony boczek - ja robiłam bez), vegeta, sól i pierz do smaku oraz masło do smażenia.
Kapustę kiszoną odciskamy, kroimy drobno i gotujemy do miękkości w niewielkiej ilości wody z dodatkiem odrobiny vegety. Ziemniaki obieramy i gotujemy tradycyjnie w osolonej wodzie. Na patelni rozgrzewamy masełko i wrzucamy do niego drobno posiekaną cebulę (opcjonalnie boczek), smażymy na złoty kolor. Ugotowane ziemniaki przerabiamy na puree przy pomocy tłuczka. Łączymy z kapustą i podsmażoną cebulką (opcjonalnie boczkiem). Całość intensywnie mieszamy i mamy gotową ciapkapustę:)
Do tej prostej, ale niezwykle smacznej potrawy przyrządziłam pierś kurczaka w papirusie firmy Winiary.

sobota, 4 lutego 2012

Robimy faworki

Wprawdzie nie jest to blog kulinarny, ale lubimy sobie czasami przyrządzić coś smacznego. Dziś  wzięliśmy na warsztat faworki. A więc:

Składniki na około 30 - 40 faworków:
- 2 szklanki mąki
- 5-6 żółtek
- 2 łyżki octu lub spirytusu
- 5-6 łyżek gęstej śmietany
- 1 łyżka masła
- cukier puder do posypania
- tłuszcz do smażenia

Przygotowanie:
Z podanych składników wyrabiamy ciasto, dosyć długo i dokładnie. Kiedy już nie klei się do rąk a na powierzchni nie ma  pęcherzyków powietrza, robimy zgrabną kulkę, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w chłodne miejsce na godzinkę (w dzisiejszych warunkach atmosferycznych wystarczyło 15 min. na balkonie).
Następnie odcinamy nożem po kawałku naszej kulki, wałkujemy jak najcieniej i kroimy na paski (ok.3-4 cm szerokości). W środku każdego takiego paska robimy nożem nacięcie i przeciągamy przez nie jeden koniec paseczka.
Smażymy krótko na mocno rozgrzanym, głębokim tłuszczu. Wyjmujemy na sitko, osączamy. Jeszcze ciepłe, ale nie gorące posypujemy obficie cukrem pudrem i zjadamy:)

Lenusia oczywiście twardo asystowała przy całym procesie tworzenia. Ugniatała, wałkowała, podawała do smażenia. Nikodem natomiast ograniczył się do posypania faworków cukrem i zeżarcia ich:)


W kuchni zostało wprawdzie niezłe pobojowisko. Szczególnie dużo rozsypano cukru pudru, bo łupieże sobie słodkości nie żałowały! Ale zabawa była świetna, no i wyszły nam pyszne faworki - jedyny i niepowtarzalny smak dzieciństwa:)))

piątek, 13 stycznia 2012

Placuszki Nikodema

Zazwyczaj, kiedy robię kotlety schabowe zostaje mi jajko i tarta bułka. Jako oszczędna, gospodarna i dobrze zorganizowana gospodyni (!) nie wyrzucam wyżej wymienionych produktów, tylko przerabiam je na placuszki.
Mieszam więc jajko z tartą bułką, dodaję nieco vegetty i odrobinę mleka tak, aby powstała dosyć zwarta masa (bez mleka też się udają:). Formuję  zgrabne małe placuszki, obtaczam je jeszcze delikatnie w tartej bułce i wrzucam na patelnię - na rozgrzany tłuszcz.  Smażę na rumiano z obydwu stron.
Dzieciaki zajadają się tak, że właściwie schabowe są już wtedy zbędne:) Nikodem pochłania każdą ilość tego specjału (jest to jedna z niewielu potraw, którą zjada zawsze bez marudzenia i jeszcze prosi o dokładkę). Niezwykle proste i bardzo smaczne - sama też bardzo lubię te placuszki:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj