Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samochód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samochód. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 marca 2012

Powariowali z tymi zajęciami otwartymi

Ja rozumiem, że przedszkole ma obowiązek przeprowadzenia zajęć otwartych dla rodziców dwa razy do roku, ale po co robić je co miesiąc??? Tego już nie rozumiem. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu - jak mówi przysłowie.
Ostatnio znowu uczestniczyłam w takich zajęciach - tym razem u Nikodema. Tematem przewodnim były urodziny Misia Paddingtona. Dzieciaki odpowiadały na pytania związane z przygodami Misia, śpiewały piosenki, składały Paddingtonowi życzenia i robiły dla niego papierowy tort.





Oczywiście w kwestii tortu Nikodem był ekspertem i wciąż chwalił się, że na piąte urodziny mama zrobiła mu tort w kształcie samochodu.
Wszystko się zgadza, gdyż na te właśnie urodziny, matka postanowiła zabłysnąć i przygotować swój pierwszy w życiu tort. Ambitna mamusia pogardziła tortem tradycyjnym i na życzenie Synusia, wykonała "tort samochodowy" w kolorze koniecznie niebieskim.
Wprawdzie wyszedł nieco koślawy i niedopracowany, ale jak na absolutny debiut kulinarnego beztalencia - uważam nieskromnie, że całkiem niezły:) W dodatku był zjadliwy!!!


A dzisiaj na stronie internetowej przedszkola zauważyłam informację o kolejnych zajęciach otwartych w grupie Nikodema już w kwietniu! Po prostu szał!!!

P.S. Przepis na torcik wzięłam z youtuba:

 Źródło: youtube.pl

poniedziałek, 6 lutego 2012

Na smyczy...

Kiedy Nikodem był młodszy, lubił sobie ciągać na sznurku jakiś samochodzik. Oczywiście ze sznurkiem wiecznie był problem, bo albo akurat nie było odpowiedniego w domu, albo kawałek był za krótki, albo ciągle się rozwiązywał. W końcu poszłam po rozum do głowy i przyczepiłam samochód na ... smycz (taką reklamową).
Smyczy, jak wiadomo, w każdym domu jest zatrzęsienie. Przyczepić toto do samochodu bardzo łatwo (nic się nie rozwiązuje), długość jest idealna dla małego człowieka (jeżeli za krótka można połączyć ze sobą dwie smyczki), bardzo wygodnie się trzyma i w ogóle same plusy:) Polecam!


środa, 1 lutego 2012

Gdy mróz w lutym ostro trzyma, wtedy już niedługa zima

No i mamy luty. Pogoda piękna, słoneczko świeci, tylko mróz taki, że prawie zęby wybija. Ubieranie rano bachorów do przedszkola kosztuje mnie mnóstwo zdrowia i nerwów:)
To samo przy rozbieraniu w przedszkolu. Tam jest nawet gorzej, bo sama jestem okutana w trzy tony ciuchów i zanim towarzystwo ogarnę, pot mi się strumieniami leje po dupie. A temperaturkę to oni tam mają w tym przedszkolu, oj mają:( Ciepłownia koksu nie żałuje. Bardzo niezdrowy klimat dla dzieci, ale przykręcić podobno nie idzie.
Przy odbieraniu łupieży tradycyjnie lamenty, że Nikodem znowu nic nie zjadł. Synuś oczywiście od razu prostuje, że to nieprawda, bo przecież zjadł całą kromkę suchego chleba, nawet ze skórą!!! I Danonka przecież zjadł i herbatę nawet całą wypił! No po prostu full wypas.
Jakiś kolega, Kacper chyba, woła za Nim, żeby posprzątał po sobie układankę, na co mój potomek ze stoickim spokojem odpowiada:
- Dzisiaj pozwolę Tobie posprzątać.
I już Go nie ma.
W domu na szczęście zjada całą miskę ciepłego rosołu. I zaraz potem każe mi produkować dla siebie maskotkę - samochód. No więc po raz kolejny, znaną już i wypróbowaną metodą, odwalam artystyczne rękodzieło:






Trochę koślawo  wyszło, ale nie szkodzi. Nikodem uszczęśliwiony, od razu chce się pakować do łóżka z nową przytulanką. Prawie siłą zaciągam Go jeszcze do wanny i  zmuszam do umycia zębów:)
Teraz łupieże leżą grzecznie w łóżeczkach, każde przytula swoją maskotkę i  oglądają  bajkę. Błoga cisza i spokój. Udaję, że nie słyszę, kiedy Nikodem mówi, że jutro uszyjemy żółwika:)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj