O awersji Nikodema do sprzątania już kiedyś pisałam (tutaj: odwieczny-problem-sprzatania ). Niestety z wiekiem awersja ta nie mija, wręcz przeciwnie, pogłębia się.
Dzisiaj znowu było kombinowanie. W wynajdywaniu przeciwności do sprzątania dziecię moje przejawia ogromną kreatywność.
Po pierwsze sposób na największą bolączkę matki, czyli permanentny brak apetytu:
- Nikodem, posprzątaj zabawki.
- Zaraz Mamo, tylko zjem sobie danonka. Nie chcesz chyba, żeby Twoje dziecko chodziło głodne!
A nuż po danonku matka zapomni o sprzątaniu, albo będzie tak zadowolona z faktu zjedzenia czegokolwiek, że odpuści i posprząta sama.
Po drugie sposób na siostrę:
- Lenka, bądź dobrą siostrą i pomóż mi sprzątać, bo jest mi bardzo ciężko samemu!
A nuż weźmiemy siostrę na litość i posprząta, bo ma dobre serduszko.
Po trzecie - nowość! - rzucamy monetą:
- No dobra, Mamo, to rzucimy monetą. Jak wypadnie ten ptaszek, to sprząta Lenka, a jak wypadnie cyferka, to sprząta Mama!
I to jest w zasadzie sposób doskonały!!!
O wszystkim i o niczym. O rzeczach ważnych, mniej ważnych i tych zupełnie błahych. Zapiski z codziennego, beztroskiego życia moich diabelskich łupieży: Lenki i Nikodema. "Dzieci najuważniej słuchają, kiedy mówi się nie do nich" — Eleonora Roosevelt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka czystości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka czystości. Pokaż wszystkie posty
piątek, 22 czerwca 2012
czwartek, 17 maja 2012
Piasek, wszędzie piasek...
Co zrobić z kotem, który namiętnie wykopuje żwirek z kuwety??? Udusić!!!
Durna małpa grzebie w tym piachu, jak opętana. Oczywiście, najchętniej w samym środku nocy. Ledwo człowiek oko przymknie, zaraz rozlega się wstrętne szuranie. Szura i szura, a przeganianie jej skutkuje na 5 minut. Opętało ją chyba.
Co rano podłoga wokół kuwety zasypana jest tonami kociego żwirku. Co rano trafia mnie jasny szlag i apopleksja w jednym. Nie skutkuje zmiana kuwety, nie skutkuje zmiana piasku, nie skutkuje po prostu nic!
Dzisiaj wpadłam na nowy pomysł i całą kocią kuwetę umieściłam w dużym kartonowym pudełku z wysokimi brzegami. Wskoczyć do niego bez problemu wskoczy, a może tyle nie rozsypie. Na razie wstrętny animal obserwuje i obwąchuje nowość. Zobaczymy, co będzie rano. Jak znowu coś rozszura, to jak nic ją uduszę:)
Durna małpa grzebie w tym piachu, jak opętana. Oczywiście, najchętniej w samym środku nocy. Ledwo człowiek oko przymknie, zaraz rozlega się wstrętne szuranie. Szura i szura, a przeganianie jej skutkuje na 5 minut. Opętało ją chyba.
Co rano podłoga wokół kuwety zasypana jest tonami kociego żwirku. Co rano trafia mnie jasny szlag i apopleksja w jednym. Nie skutkuje zmiana kuwety, nie skutkuje zmiana piasku, nie skutkuje po prostu nic!
Dzisiaj wpadłam na nowy pomysł i całą kocią kuwetę umieściłam w dużym kartonowym pudełku z wysokimi brzegami. Wskoczyć do niego bez problemu wskoczy, a może tyle nie rozsypie. Na razie wstrętny animal obserwuje i obwąchuje nowość. Zobaczymy, co będzie rano. Jak znowu coś rozszura, to jak nic ją uduszę:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)