Weekendowe lenistwo mija nieubłaganie. Wczoraj praktycznie cały dzień spędziliśmy na dworze - plac zabaw, rowery, spacer nad stawikiem, normalnie sielanka:) Tylko w domu niewiele zrobione! Ale nic to! Szkoda mi takiej ładnej pogody na siedzenie w czterech ścianach. Zwłaszcza, że dzisiaj trochę jakby zimniej i słońce częściej chowa się za chmurami. Czyżby zapowiadało się ochłodzenie???
Nasza rzeżuchowa hodowla rozwija się świetnie (tylko strasznie śmierdzi, hihihihihi). Po tygodniu intensywnego podlewania zielenina wygląda tak:
Przy każdej kontroli jakości hodowli Nikodem kategorycznie stwierdza, że nie będzie tego jadł. Lenka natomiast nie może się doczekać kanapki z rzeżuchą:) Ja w każdym bądź razie też nie zamierzam kosztować tego specjału!
Miłego niedzielnego popołudnia życzę:)
O wszystkim i o niczym. O rzeczach ważnych, mniej ważnych i tych zupełnie błahych. Zapiski z codziennego, beztroskiego życia moich diabelskich łupieży: Lenki i Nikodema. "Dzieci najuważniej słuchają, kiedy mówi się nie do nich" — Eleonora Roosevelt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeżucha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeżucha. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 25 marca 2012
niedziela, 18 marca 2012
Ciepło, coraz cieplej...
Dzisiaj było jeszcze ładniej, niż wczoraj. Wprawdzie po południu zaczął wiać chłodny wiaterek, ale do obiadu dzieciaki ganiały po dworze w samych bluzach. Generalnie większość niedzieli spędziliśmy na świeżym powietrzu. Łupieże były wniebowzięte:)
W przerwie obiadowej Nikodem oglądał bajki, a Lenka uskuteczniała prace twórcze, tzn. obrysowywała na kartce swoje dłonie, stopy i wszelkie możliwe kubeczki. Potem te dzieła skrzętnie wycinała. Warsztat pracy był świetnie przygotowany - tzn, wokół Lenki panował artystyczny pierdzielnik a durny kot robił za pomocnika. Nie pojmuję tylko, po jaką cholerę w ten cały bajzel został przyciągnięty odkurzacz, ale ja się pewnie na sztuce nie znam.
Po obiedzie posialiśmy jeszcze rzeżuchę do dwóch doniczek (w pirackiej jest chwast Nikodema, w krówce - Lenki). Obficie ją podlaliśmy, ustawiliśmy doniczki na parapecie i znowu pognaliśmy na słoneczko:) I tak nam minęła niedziela. A jutro niestety znowu poniedziałek...
W przerwie obiadowej Nikodem oglądał bajki, a Lenka uskuteczniała prace twórcze, tzn. obrysowywała na kartce swoje dłonie, stopy i wszelkie możliwe kubeczki. Potem te dzieła skrzętnie wycinała. Warsztat pracy był świetnie przygotowany - tzn, wokół Lenki panował artystyczny pierdzielnik a durny kot robił za pomocnika. Nie pojmuję tylko, po jaką cholerę w ten cały bajzel został przyciągnięty odkurzacz, ale ja się pewnie na sztuce nie znam.
Po obiedzie posialiśmy jeszcze rzeżuchę do dwóch doniczek (w pirackiej jest chwast Nikodema, w krówce - Lenki). Obficie ją podlaliśmy, ustawiliśmy doniczki na parapecie i znowu pognaliśmy na słoneczko:) I tak nam minęła niedziela. A jutro niestety znowu poniedziałek...
Subskrybuj:
Posty (Atom)






