Łupieże ostatnio polubiły galaretkę. Więc na dzisiejszy deser przyrządziłam "zimne nóżki" na słodko. Gotując wodę na galaretkę zastanawiałam się intensywnie nad jej ostatecznym kształtem i wpadłam na pomysł, żeby wlać ją do formy na babeczki.
Pokroiłam na kawałki jedną nektarynkę, wrzuciłam do foremek i całość zalałam galaretką. Na "sześciobabeczkową" silikonową foremkę jedna galaretka starczyła idealnie.
Po zastygnięciu całość wykroiłam i wyłożyłam na talerzyk. Trochę mi się przy tej operacji zwichrowały, ale generalnie wyszły nie najgorzej:). Na koniec dorzuciłam jeszcze bitą śmietanę, bo to ostatnio też u łupieży hit pierwsza klasa i dzieciaki były wniebowzięte.
W ten oto sposób powstały "zimne nóżki" na słodko. Deserek łatwy, szybki i przede wszystkim smaczny. Już rozmyślam nad modyfikacją tego dania.
O wszystkim i o niczym. O rzeczach ważnych, mniej ważnych i tych zupełnie błahych. Zapiski z codziennego, beztroskiego życia moich diabelskich łupieży: Lenki i Nikodema. "Dzieci najuważniej słuchają, kiedy mówi się nie do nich" — Eleonora Roosevelt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nektarynka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nektarynka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 lipca 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)



