Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kotek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kotek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 października 2012

No to mamy przechlapane...

W sali przedszkolnej u Nikodema w grupie na ścianie wisi ogromne tekturowe słońce z mnóstwem promieni. Na każdym z promieni napisane jest imię jednego dziecka z grupy. Za wzorowe zachowanie, staranne wykonanie jakiegoś zadania lub inny fajny uczynek dziecko otrzymuje małe słoneczko na swoim promyczku. Za bałaganienie, przeszkadzanie, kłótnie i inne przewinienia na promyku delikwenta pojawia się chmurka. Takie słoneczko motywacji:)
Nikodem postanowił takie słoneczko zafundować nam w domu! Wyciął je z papieru, na promieniach kazał napisać nasze imiona i magnesem przyczepił na lodówce. Ciężko to wprawdzie nazwać słoneczkiem, ale trochę Mu się spieszyło i wyszło nieco krzywe.
Zapowiedział, że za dobre zachowanie będziemy dostawać czerwone serducho, a za złe - czarne! Od tej pory mamy przechlapane:)


Jak widać na załączonym obrazku, z miejsca dorobiłam się czarnego serducha:) Nakrzyczałam bowiem na łupieże, bo mi się pętały po kuchni przy robieniu obiadu. Ale zaraz potem zarobiłam też serduszko czerwone za pyszny makaron z sosem:)

niedziela, 29 stycznia 2012

Buźka dla kotka

Lenka zerwała mnie dzisiaj z  łóżka o 6.30:
- Mamo,  Mamo, trzeba zrobić kotkowi oczka!!!
Nie było wyjścia, musiałam wstać i  dokończyć wczorajsze rękodzieło.
Najpierw kocur dostał oczy z guzików:


Następnie doprawiliśmy mu nosek z pomponika (nie wiem nawet skąd mi się ten pomponik w domu znalazł) i wąsiki z czarnej tasiemki:


Jeszcze tylko usteczka z kawałka czerwonego troczka od jakichś spodni Lenki i różowa kokardka na szyję ze starego ramiączka od biustonosza:)


Na tym zakończyliśmy prace twórcze. Lenuśka jest przeszczęśliwa  i wszędzie targa ze sobą sierściucha:) Następnym razem mocno się zastanowię, zanim rzucę taki durny pomysł!


sobota, 28 stycznia 2012

Jak zrobić maskotkę

Odbiło mi dzisiaj dokumentnie i rzuciłam łupieżom hasło, że może uszyjemy maskotkę. Po długich naradach wybór padł na kotka. Narysowaliśmy więc na papierze kontury kocura i go wycięliśmy:


Następnie wzięliśmy moją starą bluzkę w kwiatki i na jej lewej stronie Lenuśka odrysowała kredą wyciętego kotka:


 Kolejnym etapem było wycinanie kotka z materiału, rzecz jasna podwójnie, żeby było co zszywać:



Następnie wzięłam igłę i nitkę, no i oczywiście okulary, bo bez nich nawlekałabym tę igłę do usranej śmierci (starość nie radość). Lenka dzielnie asystowała i też zaopatrzyła się w okulary:)



Teraz było najgorsze - szycie wstrętnego sierściucha, ściegiem mocno dowolnym, trwało i trwało i trwało i trwało. Dzieciaki obejrzały trzy bajki  na dividivi a ja dalej szyłam, aż prawie od tego oślepłam:) Po wielu godzinach mozolnej pracy ręcznej kot wyglądał tak:


Teraz należało sierściucha wypchać. Poświęciłam na ten cel starą poduszkę na taboret wypełnioną gąbką. Gąbkę porwaliśmy na małe kawałeczki i  upchnęliśmy w animalu. Myślałam, że nigdy nie skończymy, bo durny sierściuch pochłaniał każdą ilość wciskanej w niego gąbki. Po godzinach starań osiągnęliśmy produkt finalny (jak na debiut uważam, że nienajgorzej:):



Teraz trzeba jeszcze tylko dorobić oczy, nos, pyszczek i wąsiki i sierściuch będzie gotowy:) Niestety Lenka stwierdziła kategorycznie, że idzie już spać i zabrała ze sobą animala bez twarzy. Może to i dobrze,  bo i tak niewiele już widzę  i szczerze mówiąc mam serdecznie dosyć zwierzaka.
Chyba mnie jakieś zaćmienie dopadło, żeby wyskakiwać z takim pomysłem! A najlepsze jest to, że Nikodem  stwierdził, że skoro zostało nam gąbki, to jutro zrobimy nietoperza, albo myszkę, albo niebieski samochód... Ratunku!!!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj