Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ranek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ranek. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 maja 2013

Kto rano wstaje...

Czy to dzień powszedni, czy sobota, niedziela, czy święto, czy wolne, mój dzień niezmiennie rozpoczyna się około godziny 6.00 rano!

źródło: internet
Ja rozumiem w tygodniu, kiedy muszę wstać do pracy. Ale dlaczego w weekendy moje dzieci czują się wyspane zaraz po wschodzie słońca??? A jak nie dzieciaki, to kot, któremu skoro świt zbiera się na durne zabawy! Gdzie podziały się czasy, kiedy wylegiwałam się w łóżku do południa??? Już nie pamiętam, kiedy ostatnio spałam dłużej niż do 7.00.
Ponarzekałam sobie, a teraz idę walnąć drugą kawę, bo jakoś nie mogę się dobudzić! Życzę miłego, słonecznego i wyspanego dnia:)

źródło: internet

post signature

sobota, 1 grudnia 2012

1 grudnia - odwiedź bibliotekę!

Godzina 6.00 rano. Ktoś szarpie mnie delikatnie za ramię i teatralnym szeptem oznajmia:
- Mamooooo! Już rano!
To Lenka.
- Jakie znowu rano? Ciemno jest! Idź spać!
- Ale mamo! Mamy zadanie na dzisiaj do wykonania!
- Jakie znowu zadanie??? - mamroczę na wpół obudzona.
- No z kalendarza! Musimy iść do biblioteki!!!


No żesz w mordę go i nożem!!! Gdybym wiedziała, jakie konsekwencje będzie miał adwentowy kalendarz, w życiu bym go nie zrobiła!
- O 6.00 rano chcesz iść do biblioteki??? Otwierają dopiero o 10.00. Idź spać!
Poszła...
Godzina 6.05. Ktoś szarpie mnie delikatnie za ramię i teatralnym szeptem pyta:
- Mamo, czy już jest 10.00???
Nie, do jasnej cholery! Jest 6.05 rano w sobotę, za oknem ciemno, jak w dupie, mam dzisiaj wolne, nie muszę się zrywać bladym świtem, chcę spać!
Spokojnie, tylko spokojnie...
- Nie, Kochanie, do dziesiątej jeszcze całe mnóstwo czasu, idź spać!
Godzina 6.15.
- Mamoooooooo...
- Nie!!! Jeszcze nie ma dziesiątej! - chyba spalę ten cholerny kalendarz.

czwartek, 26 lipca 2012

Bezsenność

Obudziłam się dzisiaj  o 4.00 rano. Zaczęło się już rozwidniać, słońce wszak wstało dzisiaj o 3.49. A ja, w mordę, zaraz po nim! Nie wiadomo po co.
Było strasznie duszno. Tłukłam się po chałupie, jak potępiona i myślałam, że tak już będzie do rana:( Pół godziny później lunęło - nagle, gwałtownie, znienacka i dosyć intensywnie. Deszcz trwał jakieś 15 minut i po nim powietrze trochę się oczyściło. Poszłam spać.
Nie dane mi było jednak wylegiwać się do południa, bo jakiś baran  postanowił o 7.00 rano wytrzepać sobie dywan! Napieprzał w niego tak, że aż dziw, że mu się ten dywan nie rozpadł. Czy ci ludzie, do jasnej cholery, spać nie mogą???
Przy okazji - może ktoś ma pomysł na nadmiar usmażonych  wczoraj naleśników? Z rozpędu zrobiłam ich trochę za dużo i  teraz nie wiem, co z nimi począć...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj