Lenka oczywiście bez dłuższego namysłu rzuciła się na koszmarnie różową pościel Hello Kitty. To było do przewidzenia! A były takie ładne sówki - absolutnie nie różowe... No ale cóż, nie ja będę pod tym koszmarem spała!
Nikodem był na szczęście oryginalniejszy. Od razu odrzucił wszelkie Zygzaki, Benteny i inne Spaidermeny. Wybrał sobie elegancką, kolorową pościel w dinozaury. Przynajmniej jeden normalny w rodzinie:)
Po powrocie do domu, od razu musiałam zmienić pościel i łupieże grzecznie zapakowały się do łóżek. Kazały sobie puścić bajkę na dvd i teraz leżą i oglądają.
Żywię nadzieję, że dzięki nowej pościeli uleżą w swoich wyrkach dłużej niż pół nocy i tym samym ja w końcu będę miała spokój w swoim. I wyciągnąć się będzie można i w kołderkę porządnie zawinąć i wyspać się, jak człowiek:) Tak sobie marzę...








