Nie mam już siły do tego mojego Nikodema!!! Ten dzieciak chyba żyje samym powietrzem. Z czego "toto" ma siłę tak cały dzień rozrabiać???
Jadłospis na dzisiaj w przedszkolu wyglądał tak:
WTOREK - 31.01.2012
Śniadanie
Mleko, kakao, bułka, masło, kiełbasa szynkowa.
Obiad
Zupa ryżanka z natką, pulpety w sosie koperkowym,
surówka z pora, marchwi i jabłek, ziemniaki,
sok pomarańczowy.
Podwieczorek
Herbata z cytryną, bułka zapiekana z serem żółtym,
ketchup, jogurt.
Śniadanie
Mleko, kakao, bułka, masło, kiełbasa szynkowa.
Obiad
Zupa ryżanka z natką, pulpety w sosie koperkowym,
surówka z pora, marchwi i jabłek, ziemniaki,
sok pomarańczowy.
Podwieczorek
Herbata z cytryną, bułka zapiekana z serem żółtym,
ketchup, jogurt.
Co z tego wszystkiego zjadł Nikodem? Nic!!! Po południu wmusili w Niego trzy kromki suchego chleba - ale tylko same środki, bez skórki, bo od skórki brzuch Go boli.
W domu zjadł biszkoptowego Bakusia i miseczkę rosołu i stwierdził, że się objadł po wszystkie czasy. Swoją drogą bardzo ekonomiczne dziecko, pożywienia potrzebuje średnio raz na miesiąc:(((