Jazda na hulajnodze nie jest wcale taka prosta, jakby się wydawało:) Dzisiejszego popołudnia Nikodem i Lenka dzielnie ćwiczyli tę trudną sztukę na osiedlowym skateparku.
Lence za bardzo nie wychodziło, więc wolała oddać się twórczości artystycznej. Rysowała sobie słoneczka kredą na asfalcie. Nikodem natomiast, zaopatrzony we wszystkie możliwe ochraniacze pilnie ćwiczył jazdę. Szło Mu nawet całkiem nieźle, więc był z siebie zadowolony:)
Po skończonych ćwiczeniach, rozebrał się ze wszystkich ochraniaczy i poleciał bawić się z chłopakami. Ganiając się z nimi przewrócił się i dosyć mocno starł sobie kolano. Nie płakał oczywiście, bo mój terminator rzadko kiedy w takich sytuacjach płacze. Stwierdził jednak, że gdyby biegał z ochraniaczami, to nic by Mu się nie stało:)
O wszystkim i o niczym. O rzeczach ważnych, mniej ważnych i tych zupełnie błahych. Zapiski z codziennego, beztroskiego życia moich diabelskich łupieży: Lenki i Nikodema. "Dzieci najuważniej słuchają, kiedy mówi się nie do nich" — Eleonora Roosevelt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chodnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chodnik. Pokaż wszystkie posty
sobota, 16 czerwca 2012
niedziela, 29 kwietnia 2012
Chodnik zaliczony
Bliskie spotkanie z chodnikiem zakończyło się dla Nikodema lekką kontuzją. Nie wiem, jakim cudem można, za jednym zamachem, pościerać sobie prawe kolano i lewy łokieć. Niemniej jednak mojemu Synowi trudna ta sztuka udała się znakomicie. Płaczu nie było! Były za to dzikie syki przy dezynfekcji wodą utlenioną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










